Komorowski o euro. "Szok i rozbawienie"
Ekonomiści są skonsternowani wypowiedzią Bronisława Komorowskiego o momencie wejścia do strefy euro. Padają ostre słowa o zaskakujących i kuriozalnych stwierdzeniach. A to dlatego, że, według słów marszałka, wspólną europejską walutę przyjmiemy za 20, a nawet 50 lat.
- Wpadka marszałka. Nie wie, kim jest Belka?
- Jajka i żarówki, czyli pytanie do kandydata
- Komorowski osłabł, ale nadal jest liderem
- Kobiety wolą Komorowskiego
- Komorowski ma dla rodzin prywatne żłobki
- Komorowski: Kaczyński mówi językiem PO
- Polska w ogonie Europy
- Komorowski: Nikt nie planował powodzi
- Komorowski podpisał nowelę ustawy o IPN
- Kto zostanie szefem NBP?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po światowym kryzysie finansowym i obecnym kryzysie greckim perspektywa wejścia Polski do strefy euro oddaliła się co najmniej do 2015 roku. Takie są zresztą zapowiedzi rządu. Jednak aby to umożliwić, decyzje dotyczące zmiany prawa - łącznie z konstytucją - muszą zapaść w czasie kadencji nowego prezydenta. Kandydat Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla "DGP" ujawnił, że ma na ten temat inne zdanie. Na pytanie, kiedy Polska powinna wejść do strefy euro, odpowiedział: "Wówczas, gdy gospodarka europejska będzie się rozwijała szybciej od polskiej, bo wtedy członkostwo w tym klubie będzie niosło nas w górę. A dziś, gdy mamy szybsze tempo rozwoju, jest odwrotnie - to my byśmy ciągnęli gospodarkę europejską".
>>> Czytaj rozmowę z Bronislawem Komorowskim
Do euro w 2050 roku
Ekonomiści są tą wypowiedzią kompletnie zaskoczeni. "To najdalej idąca eurosceptyczna wypowiedź przedstawiciela koalicji rządowej do tej pory" - mówi dr Jakub Borowski, główny analityk Invest-Banku.
"Szok i rozbawienie. Takie poglądy do tej pory były głoszone przez przeciwników euro i ostro krytykowane przez PO. To tak, jakby powiedzieć, że przez kilkadziesiąt lat nie wejdziemy do strefy euro" - dodaje prezydencki członek Rady Polityki Pieniężnej, Adam Glapiński.
Bo, jak argumentują ekonomiści, Polska jako kraj słabiej rozwinięty od strefy euro ma większe rezerwy i musi rozwijać się szybciej, co potwierdzają i teoria, i praktyka ekonomi. "Jeśli mamy wejść do obszaru, który rozwija się szybciej niż my, to dołączmy do Chin. Przyszły prezydent powinien zaakceptować fakt, że kraje, takie jak USA czy czołówka strefy euro będą rozwijać się w tempie 2 proc., a my, jako kraj doganiający, szybciej" - mówi prof. Stanisław Gomułka.
czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!