Każdy piątek jest dla Komorowskiego czarny
Piątki - niekoniecznie trzynastego - to złe dni dla marszałka Sejmu. Nikt nie wie dlaczego, ale właśnie wtedy Bronisław Komorowski gorzej wypada w sondażach. W inne dni jego notowania wzrastają. Ale to niejedyny powód, dla którego wynik wyborów prezydenckich może być zaskakujący.
- Tusk jeszcze dobry, rząd już zły
- Zaufanie do Kaczyńskiego jak do Wałęsy
- PiS ma do PO niecałe 4 punkty procentowe
- Komorowski osłabł, ale nadal jest liderem
- Poparcie dla PiS urosło dwa razy
- Ambitni kandydaci z zerowym poparciem
- PO zwiększa przewagę nad PiS
- "PO-PiS? Tak bym tego nie formułował"
- "Powódź może rozkręcić polską gospodarkę"
- Wpadka marszałka. Nie wie, kim jest Belka?
- Kaczyński chce debaty. A Komorowski?
- Komorowski wygrywa w pierwszej turze
- Jajka i żarówki, czyli pytanie do kandydata
- PiS ma już prawie tyle co Platforma
- Rząd popiera 41 proc. badanych
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stać się tak może m.in. dlatego, że sondaże nie biorą pod uwagę głosów powodzian, w dodatku spora grupa Polaków odmawia w nich udziału. O tym, czy i na kogo zagłosuje, nie chce mówić
nawet 6 na 10 pytanych.
Zarówno w TNS OBOP, instytucie Homo Homini, jak i SMG/KRC usłyszeliśmy, że osoby bezpośrednio dotknięte powodzią nie są uwzględniane w sondażach. - Przecież nikt nie będzie pływał
pontonem, żeby dotrzeć do tej grupy - mówi "DGP" Urszula Krassowska z TNS OBOP. Przekonuje jednak, że mimo trudności mieszkańcy zagrożonych rejonów są odpytywani
telefonicznie.
Pod warunkiem, że uda się im gdzieś dodzwonić: nie zawsze jest to możliwe, bo w miejscowościach zalanych telefony stacjonarne po prostu nie działają. - Pozostaje oczywiście możliwość
dodzwonienia się do tych ludzi na telefon komórkowy, jednak uważamy, że człowiek, który akurat stoi po kolana w wodzie i obserwuje swój zatopiony dom, na pewno nie ma ochoty rozmawiać z
kimkolwiek, z ankieterami również - przyznaje z kolei Kuba Antoszewski, PR manager z instytutu SMG/KRC.
Ankieterzy na początku powodzi próbowali dzwonić na komórki powodzian: - Panie! Ja nie mam głowy do rozmów o polityce, mnie tu dom zalewa - słyszeli w odpowiedzi na pytania preferencje
wyborcze Polaków. Pracownik jednego z biur badania opinii publicznej przyznaje, że unikali dzwonienia pod numery pochodzące z terenów objętych powodzią. Choć próba ankietowanych dobierana
jest losowo, zamienienie niechcianego numeru na inny jest możliwe.
czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!