Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Bez nich nigdy nie wygraliby wyborów

2010-06-18 | Ostatnia aktualizacja: 02:56 | Komentarze: 0 | skomentuj
Kampania ma twarz kobiety

Kampania ma twarz kobiety Fot. Tomasz Gzell / Polska Agencja Prasowa

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle - ta zasada idealnie sprawdza się w kampaniach. Polityka, która zdominowana jest przez mężczyzn, na czas przedwyborczych batalii sięga po kobiety. Żony, matki i córki - to one pomagają uczłowieczyć wizerunek polityków. Który kandydat na tym wygra?

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Tamtejsze kobiety od lat pomagały budować wizerunek kandydatów jako dobrych mężów, odpowiedzialnych i kochających ojców. Ma to nie tylko pokazać ich od ludzkiej strony, ale też udowodnić, że skoro polityk spełnia się w roli głowy rodziny, na pewno poradzi sobie też w roli prezydenta. W USA badania wizerunkowe obejmują nie tylko kandydata, ale całą rodzinę.

- Tam nie tylko każdy domownik, ale nawet pies, kot i papuga są trenowane, jak go wspierać - opowiada jeden ze sztabowców. W Polsce nie przeprowadza się badań dotyczących poparcia dla potencjalnych pierwszych dam. Z sondaży jasno jednak wynika, że rodzina jest dla Polaka wartością nadrzędną. Tak uznało 92 proc. respondentów CBOS w badaniu przeprowadzonym w 2008 r. To przekonanie potwierdzają ostatnie dane GUS, z których wynika, że spada liczba rozwodów. Prezentowanie się jako dobry ojciec i mąż jest politycznie opłacalne, stąd zapotrzebowanie na żony w tle.

Brunetki kontra blondynki

Pokazywanie rodzin w polskiej polityce to zwyczaj stosunkowo młody. Jeszcze podczas wyborów prezydenckich w 1995 r. Lech Wałęsa nie pojawiał się z żoną. Także jego główny kontrkandydat Aleksander Kwaśniewski nie opierał wyborczej strategii na swojej lepszej połowie. - Na początku nie mieliśmy pomysłów na wpisywanie Jolanty w kampanię, bo było to po prostu niebezpieczne. Nasze wiece były pikietowane przez Inicjatywę 3/4, Ligę Republikańską, dochodziło do prób rozbicia spotkań wyborczych, starć, były bojówki, padały wyzwiska i epitety - wspomina ówczesna szefowa sztabu Kwaśniewskiego Danuta Waniek.

Dopiero pięć lat później kandydaci na prezydenta zaprezentowali się po raz pierwszy w towarzystwie swoich kobiet. Co więcej, tamta kampania została okrzyknięta pojedynkiem na żony. Z jednej strony stanęła Jolanta Kwaśniewska - z drugiej Maryla Krzaklewska. Media uznały, że to starcie brunetki z blondynką. Przy czym z góry na pozycji przegranej znalazła się żona ówczesnego szefa AWS. Druga połowa Kwaśniewskiego miała za sobą pięć lat mieszkania w Pałacu Prezydenckim. W tym czasie zdążyła zmienić wizerunek, kruczoczarne włosy przefarbowała na brązoworude, zmieniła fryzurę upodabniającą ją do piosenkarki disco polo - Shazzy. Jak kilka lat później zapewniała, jej przemiana nie była wynikiem pracy stylistów.

- Od lat ta sama fryzjerka, moja ukochana pani Izunia z salonu Pod Orłem - mówiła. Kwaśniewska zmieniła też stroje: wydłużyła spódnice i zaczęła nosić stonowane, dopasowane do sylwetki kostiumy. I rzecz najważniejsza: przyzwyczaiła się do wszechobecności mediów. Marylę Krzaklewską wyborcy poznali dopiero podczas kampanii lidera AWS. Bez ukształtowanego wizerunku, bez wsparcia PR nie miała żadnych szans w starciu z żoną urzędującego prezydenta. - Próbowano ją wykorzystać w kampanii, ale wtedy sztabowcy nie wiedzieli, jak się do tego zabrać - ocenia Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego.

Dziś takich błędów nikt nie popełnia. Już dzień po tym, jak zapadła decyzja o starcie w wyborach Grzegorza Napieralskiego, jego sztab postanowił pochwalić się żoną kandydata SLD. - Jest młoda, atrakcyjna, inteligentna, bardzo medialna. Wygrywa w rankingu na pierwszą damę - chwalił ją szef sztabu Marek Wikiński. Małgorzata Napieralska uczestniczy w kampanii męża jak żadna inna żona: spaceruje z nim, bierze udział w wiecach, w telewizjach śniadaniowych opowiada, jakim jest dobrym mężem. Jej publiczne wystąpienia są starannie wyreżyserowane. Niewiele tu miejsca na spontaniczność. Żoną kandydata SLD opiekuje się agencja PR. To ona umawia jej wywiady i je autoryzuje. Specjaliści doradzają, o czym powinna mówić. Zdanie "Grzesiu jest bardzo dobrym ojcem" Napieralska wypowiedziała w tej kampanii kilkadziesiąt razy. Również sztabowcy kandydata SLD wymyślili dla niej hasło: "Ja wybrałam go siedem lat temu.... Wy też go wybierzcie".

Czytaj dalej >>>

Anna Monkos, Grzegorz Osiecki, Agnieszka Sopińska
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «