Łagodny Kaczyński już się skończył
Szef PiS w pierwszym przemówieniu po zamknięciu lokali wyborczych nie pozostawił złudzeń. Jego łagodne oblicze to już przeszłość. Jarosław Kaczyński mobilizował zwolenników do kolejnych wyborów, mówił o "męczeńskiej śmierci" swojego brata i żądał wyjaśnień w sprawie katastrofy Tu-154.
- Sprawdź, jak głosowały regiony Polski
- Staniszkis: Tusk w lekkim szoku
- Szef rządu: Tylko głupiec się nie boi
- Kandydat PiS lepszy w Kanadzie
- Trzy sondaże. Różnica minimalna
- Kaczyński: Musimy skorzystać z tej siły
- "Kaczyński uzyskał dobry wynik"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"I chciałbym, w tym momencie, wspomnieć także tego, i tych, dzięki których tu jesteśmy: mojego brata, innych poległych w katastrofie smoleńskiej" - mówił Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego wieczoru wyborczego.
Dodał, że pozostało po nich "wielkie zadanie, które jest przed nami, wielkie pytanie, na które musimy odpowiedzieć". "Zawiesiliśmy tę sprawę w trakcie kampanii, musimy uzyskać właściwą odpowiedź, w każdym wymiarze moralnym, politycznym i tym prawnym" - oświadczył.
Prezes PiS apelował, by pamiętać o tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, bo "z ich tragicznej, męczeńskiej śmierci wyrósł ten ruch, który doprowadził do dzisiejszego wyniku".
W ocenie Kaczyńskiego, to z pracy i służby jego brata - Lecha Kaczyńskiego - wyrosła "nowa jakość w polskim życiu publicznym: powrót do wartości, powrót do patriotyzmu". "Wszyscy w tej kampanii musieli się do tego stosować i to było także nasze wielkie zwycięstwo" - podkreślił prezes PiS.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!