Klasa średnia i biznes na marginesie kampanii
Pielęgniarki, mundurowi i dziadkowie z sentymentem wspominający PRL - to ich kandydaci na prezydenta uznali za najważniejszych. Klasa średnia i drobny biznes w kampanii nie istniały. Miniona kampania tonęła w obietnicach socjalnych. Kaczyński z Komorowskim prześcigali się, kto da więcej.
- Cała gmina poparła Kaczyńskiego. Za urodę
- Żona króla Belgii i Komorowski to rodzina
- Gwiazdowski: Wybory uratowały gospodarkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Największym beneficjentem wyborczych zmagań są pielęgniarki, z którymi rząd na chwilę przed drugą turą podpisał porozumienie gwarantujące m.in. znaczne podwyżki. Opozycja skrytykowała je jako nierealistyczne, ale biorąc pod uwagę fakt, że zbliżają się kolejne wybory, siostry mają szansę wymusić realizację kosztownej obietnicy.
Marek Migalski, politolog i eurodeputowany PiS, twierdzi, że dwie największe formacje to dziś partie typu catch-all, zbierające elektorat wszelkiego rodzaju i ciężko wyróżnić grupy społeczne, które są dla nich ważniejsze niż inne. Niemniej, obserwując obietnice wyborcze, można stwierdzić, kogo najbardziej politycy się boją i kogo starają się mamić.
Wirtualne rozdawnictwo
Obaj kandydaci z sympatią odnieśli się do obecnego systemu ubezpieczeń rolniczych. Komorowski zapewnił, że podniesie pensje nauczycielom (o 30 procent), pracownikom służby zdrowia i wojskowym. Jarosław Kaczyński obiecał z kolei zachowanie przywilejów emerytalnych mundurowych i zwiększenie wydatków na armię. - Realizacja tych obietnic sprowadziłaby się do tego, że pod kątem problemów społecznych prześcignęlibyśmy Grecję - podsumowuje Robert Gwiazdowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.
Na tym wirtualnego rozdawnictwa nie koniec. Żeby podlizać się młodzieży, Komorowski podarował studentom 50-proc. ulgę na przejazdy komunikacją. Kaczyński obiecał młodym mieszkania. A kibicom zorganizowanie olimpiady w Warszawie. Obaj odcięli się od podnoszenia podatków.
Socjalność tej kampanii w drugiej turze wzmocnił fakt, że walczono przede wszystkim o elektorat lewicowy Grzegorza Napieralskiego. Jak ocenia politolog Norbert Maliszewski, wyborcy ci dzielą się na trzy grupy: młodą lewicę, czyli przede wszystkim studentów wyznających hasła lewicowej rewolucji obyczajowej, elektorat darzący sentymentem okres PRL oraz elektorat socjalny. Ten od początku chciał głosować na Kaczyńskiego, który zaczął więc walczyć o grupę z sentymentem do PRL. W piątek tuż przed wyborami, po tym jak Jarosław Kaczyński docenił patriotyzm Edwarda Gierka, jeden z prominentnych PiS-owców jęknął: "Oj, żeby nas nie rozerwał ten szpagat".
Czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!