Błędy, presja, pogoda... Tak doszło do katastrofy

Lista błędów, które doprowadziły do wypadku prezydenckiego samolotu, jest długa. Fot. Jacek Turczyk / Polska Agencja Prasowa
Błędy decyzji i naruszenia procedur, warunki atmosferyczne, czynniki psychologiczne, współpraca załogi, system szkolenia, organizacja lotu - to według akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha część przyczyn katastrofy smoleńskiej. Lista błędów jest przerażająco długa.
- Kaczyński o Komorowskim: Grzeszny to człowiek
- Seremet: Rosjanie mają mniej wrażliwości
- Klich: Nie ma jednej przyczyny katastrofy
- Kaczyński zmienia zdanie. "Krzyż niech trafi do Kościoła"
- Tupolew wrócił, ale nie ma kto nim latać
- 50 rodzin ofiar katastrofy chce udać się do Smoleńska
- "To był cywilny lot". Co z tego wynika?
- Wizyta prezydenta. "Kontrwywiad widział zagrożenie"
- Prezydencki minister po katastrofie: Trwa zamach stanu
- Generał Błasik pilotował? "Miał taki zwyczaj"
- Wraca lato. Słupek rtęci ostro w górę
- Rosja unieważnia zeznania kontrolerów. Dlaczego?
- Rosyjski prezydent na obchodach rocznicy Katynia
- Oto co Polacy myślą o rządzie Tuska. Najnowszy sondaż
- Klich nie chce mówić, jak naciskał na pilotów
- Gazoport imienia Lecha Kaczyńskiego? Tak chce PiS
- Samoloty lądowały na oślep, bo kontroler spał
- Pogoda się pogorszyła, ale nikt nie zadzwonił. Nie było polecenia
- Wdowa po gen. Błasiku: Czuję się zdradzona, opuszczona
- W kwietniu koniec śledztwa w sprawie katastrofy CASY
- Śledztwo w sprawie katastrofy CASY zamknięte
- Szef BOR: Błasik rozmawiał z Protasiukiem
- Oto przyczyny katastrofy samolotu CASA
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Swoje spostrzeżenia, oparte na powszechnie dostępnych informacjach o katastrofie, Klich przedstawił w poniedziałek podczas promocji swej książki w Centrum Konferencyjnym PAP. Polski akredytowany przy MAK podkreślał też, że nie otrzymał wszystkich informacji, jakie byłyby mu potrzebne do całościowej oceny katastrofy - m.in. dotyczących procedur rosyjskich. "MAK zapowiedział, że odniesie się do tego w projekcie raportu" - mówił.
Pytany, czy fakt nieotrzymania przez niego żądanych dokumentów jest naruszeniem Konwencji Chicagowskiej, Klich odparł wprost, że tak, ale dodał, że od decyzji polskich władz będzie zależeć, czy o tym naruszeniu zawiadamiać ICAO (Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego).
MAK (Międzypaństwowy Komitet Lotniczy) pracuje właśnie nad projektem końcowego raportu z badania katastrofy polskiego samolotu z 10 kwietnia. Polska będzie mogła wnieść do tego projektu swoje uwagi. Jak mówił Klich, spodziewa się, że nie będzie to tylko jego zadanie, bo będzie można do tego wykorzystać również wiedzę komisji pracującej pod kierunkiem szefa MSWiA Jerzego Millera.
Swoje spostrzeżenia o niektórych przyczynach katastrofy, oparte na powszechnie dostępnych materiałach, Klich przedstawił już w poniedziałek. Pogrupował je w dziewięć zespołów: działanie załogi, czynniki sprzyjające katastrofie po stronie środowiska naturalnego, sprzętu, natury psychologicznej, "zarządzania ryzykiem" w załodze, jej gotowości do lotu od strony organizacyjnej, kierowania lotem przez rosyjskich kontrolerów, niewłaściwego systemu szkolenia i względów organizacyjnych.
"Gdyby na lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku przed 10 kwietnia, a nawet przed 7 kwietnia (gdy do Katynia leciał premier Donald Tusk) dotarła jakaś grupa rekonesansowa, to powinna uznać, że na tym lotnisku nie może lądować ani prezydent, ani premier" - ocenił Klich. Dodał zarazem, że zła prognoza pogody była znana jeszcze przed wylotem prezydenckiego samolotu 10 kwietnia, zatem nie powinien on nawet wystartować.
Źródło: PAP




























~józio z Krakowa2011-04-06 18:56
KLICH CHYBA ZAPOMNIAŁ ZE NAJWYŻSZY NIM LECI -I TO GDZIE?-tak nie mógł nie wystartować jak i nie wylądować-BRACIA ZDECYDOWALI-I TYLE
~emeryt_nonez2010-10-08 23:38
Każdy ma swoją rację, i trudno kogoś przekonać choćby była oczywista oczywistość, jakby powiedział prezes Kaczyński. Kierowca, który rusza w
drogę, jego obowiązkiem jest obserwowanie drogi i wskaźników, jeśli zapali
się mu jakieś czerwone światełko, to się zatrzymuje aby sprawdzić co się stało
i to jest normalka. Ale kiedy pilot sterujący samolotem w którym na pokładzie ma
najwyższych urzędników w tym prezydenta, nie reaguje na wezwanie urządzeń do odejścia od lądowania, ale usilnie pomimo wielokrotnego ostrzeżenia, próbuje lądować, to albo jest samobójcą, albo jest do tego zmuszany. Normalnie myślący pilot w takiej sytuacji nie podejmował by próby
lądowania. Wszystkie tłumaczenia i szukanie winnych po stronie rosyjskiej, jest tylko robienie zasłony nad prawdziwym winowajcą. Ziemska sprawiedliwość już go nie dosięgnie. Za swe wyczyny i osiągnięcia został wezwany na sąd ostateczny. PANIE MIEJ GO W SWEJ OPIECE!!!
~emeryt_nonez2010-10-08 22:57
Nosił wilk razy kilka- ponieśli i wilka.
~WINNE SA PYCHA, GLUPOTA I ZADZA WLADZY BRACIA KACZ2010-10-03 00:10
A oto przeslanki;
Premier Rosji Putin zaprosil do Katynia premiera Polski Tuska, prezydent Polski zostal zaproszony przez prezydenta Rosji do Moskwy na defilade 9 maja. Ale Lech Kaczynski postanowil hucznie rozpoczac akcje wyborcza wlasnie w Katyniu, o ktorym wypowiadal sie w celach propagandowych zwykle przed nadchodzacymi wyborami, uprzednio przed wyborami do PE. Niezaporoszony przez Miedwiediewa Lech Kaczynski wybral sie wiec prywatnie, co gorsza z 95 wieloma osobami, osobiscie przez niego zapraoszonymi.
Dostep do kabiny pilota jest wylacznie przez salonke prezydencka do ktorej nie ma wstepu nikt jesli nie jest zaproszony. Nie ulega kwestii ze prezydent poprosil szefa protokolu aby dowiedzial sie od kapitana czy przybeda na czas aby uczestniczyc w przedstawieniu zwiazanym z kampania wyborcza prezydenta, ktory to Katyniem zainteresowany byl tylko raz przed kampania wyborcza do Europarlamentu, nigdy przedtem.
Nalezy dodac, ze kapitan Tupolewa byl drugim pilotem w slawetnym locie do Gruzji. Po ktorym pilot uslysza 'Tchorzu. My sie jeszcze policzymy" (tak jak stokrotka) i rzeczywiscie „wyladowal” on przed sadem wojskowym. Jak mowil, mial szczescie ze trafil mu sie rozsadny sedzia (ale nie musial).
Najważniejsze słowa wypowiedziane zostały przez kontrolera z wieży o 10.24.51,2: "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, WARUNKÓW DO LĄDOWANIA NIE MA",
Zastosowanie obojętnie jakiej, cywilnej czy wojskowej procedury odejścia na lotnisko zapasowe na pewno nie spowodowałoby katastrofy na lotnisku pod Smoleńskiem.
Kiedy szef protokolu oznajmil prezydentowi informacje od kapitana ze ladowanie w Smolensku jest niemozliwe, prezydent powinien byl podjac decyzje polityczna czy ladowac w Witebsku(Bialorus), Moskwie, czy wracac do W-wy (ale hanba). Wiadomo ze mial trudnosc z podemowaniem decyzji wiec jej nie podjal i zadzwonil do brata, sytuacja byla dla niego krytyczna bo zwykle dzwonil po ladowaniu. Wg hakerow NAJPIERW BYŁA ROZMOWA O SZPITALU, POTEM LECH POINFORMOWAŁ BRATA O KŁOPOTACH Z WYLĄDOWANIEM, MGLE...NA CO JAROSŁAW ODPOWIEDZIAŁ, TO ZA POWAŻNA WIZYTA BY TAM NIE BYĆ...OD CZEGO MASZ BŁASIKA.
Wowczas Lech zawezwal gen. Blasika i zazadal aby on jako Dowodca Wojsk Lotniczych pojawil sie w jego salonce.
Blasik odpowiedzialny za katastrofę “Casy” (przynajmniej w stopniu polityczno-moralnym), wybroniony przez L.Kaczyńskiego od dymisji lub odwołania siłą rzeczy “pozostał” jego pupilem, dwukrotnie przez niegoo awansowanym w bardzo krotkim okresie czasu. Prezydent jako zwierzchnik sil zbronych rozkazal aby general dopilnowal wykonania rozkazu "punktualnego" ladowania w Smolensku, pomimo ze sam prezydent byl laskaw spoznic sie o 40 min. Jak wynika ze stenogramów DOWODCA WOJSK LOTNICZYCH BLASIK czytal pilotom PUNKTY procedury lądowania. Tak sobie "wpadł był"do kokpitu i czytał załodze ...
A pilot z generalem na karku złamał wszelkie procedury logistyczne nie dopuszczajace do ladowania w takich warunkach. Zaden pilot cywilny by tego nie zrobil. Zastosowanie obojętnie jakiej, cywilnej czy wojskowej procedury odejścia na lotnisko zapasowe na pewno nie spowodowałoby katastrofy na lotnisku pod Smoleńskiem.
Nie zapomnimy slow; JAK NIE WYLADUJEMY TO NAS ZABIJE...
Gdyby prezydent wydal polecenie „lecimy na lotnisko zapasowe” albo „odchodzimy na drugi krag” pilot natychmiast przerwalby schodzenie do ladowania..
~jjjjj2010-10-02 20:07
Klich - "Błędy, presja, pogoda... Tak doszło do katastrofy" A ja twierdzę, że to była awaria.!!! I to zamierzona, poremontowa.
~kuba2010-10-01 23:10
Moje zdanie jest
> takie.Nikt bez zgody a nawet przywołania nie spaceruje po salonce
> Prezydenta.Wszystkie osoby pojawiające się w kokpicie pojawiają się
> tam z akceptacją p.Prezydenta a nawet z jego polecenia.Pojawia się
> tam p. Generał który w ciągu 5 miesięcy awansuje dwukrotnie.W
> normalnych warunkach są czasookresy awansowe.Co więc pupilek p.
> Prezydenta tam robi? No więc zamiast zakazać pilotom ryzykownego
> manewru lądowania czyta im kartę lądowania by usprawnić
> lądowanie.Wcześniej p. Kazana (którego głosu nie rozpoznała córka)
> z "własnej" inicjatywy przemyka przez prezydencką salonkę by
> dowiedzieć się o ciężkich warunkach lotu i stwierdzić,że będzie
> problem.Wiadomo chyba o co chodzi.W stenogramie czarnej skrzynki
> jest jeszcze ciekawy zapis:Godz:10.23.01,8-Panie kapitanie czy jak
> już wylądujecie (niezr.), czy ja mogę się spytać?"Tak chyba nie
> zwraca się nikt z załogi,ani w kokpicie ani stewardessy?Ciekawe
<>tak bardzo ciekawe
~anna2010-10-01 23:06
A OTO ZELAZNA LOGIKA FAKTOW...
Po zapoznaniu sie z wydrukiem rozmow w kabinie, nasuwa sie jeden wniosek, MORALNIE WINNI SA BRACIA KACZYNSCY
A oto przeslanki;
Premier Rosji Putin zaprosil do Katynia premiera Polski Tuska, prezydent Polski zostal zaproszony przez prezydenta Rosji do Moskwy na defilade 9 maja. Ale Lech Kaczynski postanowil hucznie rozpoczac akcje wyborcza wlasnie w Katyniu, o ktorym wypowiadal sie w celach propagandowych zwykle przed nadchodzacymi wyborami, uprzednio przed wyborami do PE. Niezaporoszony przez Miedwiediewa Lech Kaczynski wybral sie wiec prywatnie, co gorsza z 95 wieloma osobami, osobiscie przez niego zapraoszonymi.
Dostep do kabiny pilota jest wylacznie przez salonke prezydencka do ktorej nie ma wstepu nikt jesli nie jest zaproszony. Nie ulega kwestii ze prezydent poprosil szefa protokolu aby dowiedzial sie od kapitana czy przybeda na czas aby uczestniczyc w przedstawieniu zwiazanym z kampania wyborcza prezydenta, ktory to Katyniem zainteresowany byl tylko raz przed kampania wyborcza do Europarlamentu, nigdy przedtem.
Nalezy dodac, ze kapitan Tupolewa byl drugim pilotem w slawetnym locie do Gruzji. Po ktorym pilot uslysza 'Tchorzu. My sie jeszcze policzymy" (tak jak stokrotka) i rzeczywiscie „wyladowal” on przed sadem wojskowym. Jak mowil, mial szczescie ze trafil mu sie rozsadny sedzia (ale nie musial).
Najważniejsze słowa wypowiedziane zostały przez kontrolera z wieży o 10.24.51,2: "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, WARUNKÓW DO LĄDOWANIA NIE MA",
Zastosowanie obojętnie jakiej, cywilnej czy wojskowej procedury odejścia na lotnisko zapasowe na pewno nie spowodowałoby katastrofy na lotnisku pod Smoleńskiem.
Kiedy szef protokolu oznajmil prezydentowi informacje od kapitana ze ladowanie w Smolensku jest niemozliwe, prezydent powinien byl podjac decyzje polityczna czy ladowac w Witebsku(Bialorus), Moskwie, czy wracac do W-wy (ale hanba). Wiadomo ze mial trudnosc z podemowaniem decyzji wiec jej nie podjal i zadzwonil do brata, sytuacja byla dla niego krytyczna bo zwykle dzwonil po ladowaniu. Wg hakerow NAJPIERW BYŁA ROZMOWA O SZPITALU, POTEM LECH POINFORMOWAŁ BRATA O KŁOPOTACH Z WYLĄDOWANIEM, MGLE...NA CO JAROSŁAW ODPOWIEDZIAŁ, TO ZA POWAŻNA WIZYTA BY TAM NIE BYĆ...OD CZEGO MASZ BŁASIKA.
Wowczas Lech zawezwal gen. Blasika i zazadal aby on jako Dowodca Wojsk Lotniczych pojawil sie w jego salonce.
Blasik odpowiedzialny za katastrofę “Casy” (przynajmniej w stopniu polityczno-moralnym), wybroniony przez L.Kaczyńskiego od dymisji lub odwołania siłą rzeczy “pozostał” jego pupilem, dwukrotnie przez niegoo awansowanym w bardzo krotkim okresie czasu. Prezydent jako zwierzchnik sil zbronych rozkazal aby general dopilnowal wykonania rozkazu "punktualnego" ladowania w Smolensku, pomimo ze sam prezydent byl laskaw spoznic sie o 40 min. Jak wynika ze stenogramów DOWODCA WOJSK LOTNICZYCH BLASIK czytal pilotom PUNKTY procedury lądowania. Tak sobie "wpadł był"do kokpitu i czytał załodze ...
A pilot z generalem na karku złamał wszelkie procedury logistyczne nie dopuszczajace do ladowania w takich warunkach. Zaden pilot cywilny by tego nie zrobil. Zastosowanie obojętnie jakiej, cywilnej czy wojskowej procedury odejścia na lotnisko zapasowe na pewno nie spowodowałoby katastrofy na lotnisku pod Smoleńskiem.
Nie zapomnimy slow; JAK NIE WYLADUJEMY TO NAS ZABIJE...
Gdyby prezydent wydal polecenie „lecimy na lotnisko zapasowe” albo „odchodzimy na drugi krag” pilot natychmiast przerwalby schodzenie do ladowania..
~sil2010-09-28 14:03
@lubelak
Polska skrzynka firmy ATM została przysłana do kraju w celu odczytania danych już 13.04.2010. Jej zapis zawiera więcej parametrów niż rosyjskich, a i są one przy tym szybciej dostępne.
Fakt, że odesłano ją w maju z powrotem, ale jej danych nikt nam nie zabrał
~sil2010-09-28 14:00
@dociekliwy(~)
Jeżeli zapis skrzynek i ekspertyza TAWS wskazują, że wszystko działało do końca poprawnie to po co badać każdą część i odłamek kadłuba?
Rozumiem, że z zapisu wynikałoby, że jakieś urządzenie przestało działać lub źle działało to wtedy należałoby się tym zająć.
Nawet jak obejrzysz na National Geographic programy o katastrofach samolotu to zobaczysz, że nie badają wszystkich części (a nawet ich nie szukają) tylko te podejrzane lub z konkretnej części samolotu.
I jeszcze jedno.
Podobnie jak inni przejawiacie niezwykłą wiarę w naszych pilotów tylko, że w ostatnich latach wszystkie katastrofy lotnicze były z ich winy - Casa C-295, Mi-24D, M-28 Bryza.
Dodatkowo mieliśmy do czynienia z szeregiem naruszeń dyscypliny w powietrzu – lądowanie i start 26.04.2010 Jak-40 w Bydgoszczy bez obsady wieży (i tu nie była potrzebna!), lądowanie w śnieżycy w marcu 2010 Jak-40 na lotnisku Poznań-Krzesiny zakończone wypadnięciem z pasa (naciski gen. Błasika), lądowanie wypożyczonym Herculesem C-130 w Afganistanie zakończone wycofaniem z eksploatacji samolotu.
~sil2010-09-28 13:50
@Anonimus
Już z tego wywiadu można się dowiedzieć, że jest tam wina pilotów, że użyli złego wysokościomierza (o co pytałeś), że nie przestrzegali procedur.:
"Jak mówił Klich, błędnymi decyzjami załogi 10 kwietnia było zejście do lądowania przy ponad dwukrotnie niższej od dopuszczalnej minimalnej podstawie chmur oraz widzialności, a także posługiwanie się przez załogę radiowysokościomierzem, który nie powinien być używany na tym lotnisku."
I dziwię się, że ty tego nie widzisz.
I chyba mocno przeceniasz zespół Macierewicza, bo:
1) nikt z nich nie zna się na lotnictwie
2) szukają w sferze politycznej, a nie lotniczej
3) ciągle dają pokaz swojej głupoty - "zabezpieczenie wykonywania zadań", brzoza i instrukcja obsługi, która ma w tym pomóc, pochodzenie TU-154M od bombowca (tylko jakiego?)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!