Dwadzieścia lat temu upadł mur
Kohl był w szoku, Thatcher nie chciała słyszeć o zjednoczeniu, a Gorbaczow bał się rozlewu krwi - wspomina w "Dzienniku Gazecie Prawnej" jeden z bohaterów tamtych zdarzeń - najbliższy doradca kanclerza Helmutha Kohla.
- Minister uśmiercił Margaret Thatcher
- Oto Niemcy w roku 2029
- Kohl zbyt chory, by świętować zburzenie muru?
- Oto jak Niemcy uciekali na Zachód
- Wałęsa zgromił Europę za "dyrdymały"
- Jelcyn odżył, gdy przestał być prezydentem
- Wałęsa: To ja przewodziłem walce o wolność
- Mitterand bał się zjednoczenia Niemiec
- Merkel była w saunie, gdy padał mur
- "Niemcy odzyskały polityczną siłę"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy to nie ironia losu, że 9 listopada 1989 r., w najważniejszym momencie w powojennej historii Niemiec, kanclerza RFN Helmuta Kohla w ogóle nie było w kraju?
HORST TELTSCHIK*: Tamten dzień od początku zapowiadał się pracowicie. W południe kanclerz, a ja wraz z nim, poleciał do Warszawy. Mieliśmy podpisać ważną deklarację o otwarciu nowego
rozdziału w stosunkach polsko-niemieckich. Wieczorem wybieraliśmy się na uroczystą kolację z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Nagle dostajemy wiadomość, że w Berlinie coś się dzieje. Trudno
to sobie dziś wyobrazić, ale nie można było wtedy tak po prostu zadzwonić z Warszawy do Bonn. Najpierw trzeba było wybrać numer i czekać na połączenie z Urzędem Kanclerskim. Oni z kolei
telefonowali do Berlina i tak dowiedzieliśmy się, że wieczorem 9 listopada władze NRD otworzyły przejścia graniczne w murze berlińskim.
Jak zareagował Kohl?
Pierwsze pytanie brzmiało: co robić? Było jasne, że nie może zostać w Polsce. Poprosił więc Mazowieckiego o wyrozumiałość i zaproponował, że pojedzie do Berlina, ale potem wróci, by
dokończyć tę ważną wizytę.
Wydarzenia mocno was zaskoczyły?
Owszem, sytuacja była od kilku miesięcy dynamiczna. Przez całe lato trwały masowe ucieczki ludności NRD na Zachód. Przez ambasady RFN w Budapeszcie, Pradze i Warszawie wyjechało wtedy 120 tys.
obywateli Niemiec Wschodnich, których my przyjmowaliśmy. W NRD trwały masowe demonstracje. Sytuacja zmusiła do odejścia sędziwego Ericha Honeckera, ale otwarcia muru się nie spodziewaliśmy.
Jeszcze rano sprawdzałem doniesienia wywiadowcze na temat sytuacji w NRD.
Jaką sytuację zastaliście po powrocie do Berlina?
Emocje były ogromne. Jeszcze 9 listopada kanclerz zatelefonował do przywódcy ZSRR Michaiła Gorbaczowa. W końcu NRD wciąż było częścią wspólnoty krajów socjalistycznych i Układu
Warszawskiego. W Niemczech Wschodnich stacjonowało 350 tys. żołnierzy radzieckich. Teoretycznie Gorbaczow mógł ich użyć, tak jak zrobili to jego poprzednicy w celu utrzymania socjalizmu na
Węgrzech w 1956 r. czy w Czechosłowacji w 1968 r.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!