Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Mordowali ludzi, sprzedawali ich tłuszcz

2009-11-28 | Ostatnia aktualizacja: 20:50 | Komentarze: 0 | skomentuj
Mordowali ludzi, sprzedawali ich tłuszcz

Mordowali ludzi, sprzedawali ich tłuszcz / Inne

Mordowali peruwiańskich wieśniaków. Ich ciała ćwiartowali i wydobywali z nich tłuszcz. Następnie sprzedawali go europejskim koncernom farmaceutycznym. Historia o naśladowcach doktora Spannera czy Grenouille z książki Patricka Sueskinda wstrząsnęła w ostatnich dniach i Peru, i resztą świata.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wszystko wskazuje na to, że w odróżnieniu od bohatera „Pachnidła” członkowie gangu zwanego Pishtacos de Huallaga istnieją naprawdę. A ich ofiary rzeczywiście były przetapiane na tłuszcz.

15 tysięcy za litr

Na początku listopada tego roku policjanci podczas rutynowej kontroli w ciężarówce firmy kurierskiej jadącej z miasta Huanuco do Limy znaleźli butelkę po lokalnej odmianie coli (Inca Cola) zawierającą żółtawy gęsty płyn. Po dokładnym zbadaniu okazało się, że to czysty ludzki tłuszcz. Wkrótce po tym wydarzeniu zostały aresztowane dwie osoby, które zgłosiły się po zaskakującą przesyłkę. W ubiegłym tygodniu specjalna jednostka policjantów z Limy zatrzymała kolejnych dwóch mężczyzn w mieście Huanuco oddalonym o 400 kilometrów od stolicy kraju.

Przeszukanie w mieszkaniach aresztowanych potwierdziło najgorsze domysły: w jednym z nich zostało ukrytych w butelkach po inka coli 17 litrów najprawdziwszego ludzkiego tłuszczu. Peruwiańska policja nie ma najmniejszych wątpliwości: udało jej się rozbić gang morderców, który trudnił się handlem ludzkim tłuszczem. - Dokonaliśmy jednego z najbardziej makabrycznych odkryć w dziejach naszej policji. Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej - mówi DGP z przekonaniem Carlos Davila Berrocal z biura prasowego kwatery głównej policji w Peru. - Co najmniej sześć osób jest wciąż poszukiwanych, a ślady siatki prowadzą z Peru do Europy - dodaje.

Wersję policji potwierdza zresztą jeden z zatrzymanych. Elmer Segundo Castillejos ze szczegółami opowiedział o sposobie działania Pishtacos. Członkowie gangu działającego w regionach Huanuco i Pasco na północ od Limy niezwykle starannie wybierali swoje ofiary. Byli nimi często samotnie mieszkający wieśniacy lub podróżni. Bandyci kusili swoje ofiary wysokimi zarobkami za pracę przy wyrębie dżungli i przekonywali w ten sposób, by przyłączały się do rzekomych drwali.

Po zapuszczeniu się głębiej w las wieśniacy byli mordowani. Ich ciała przenoszono do prowizorycznych laboratoriów, gdzie najpierw odsączano krew, a następnie wytapiano z nich tłuszcz. Szczątki były następnie wyrzucane głęboko w dżungli. Cała operacja - od morderstwa do pozbycia się ciała - zajmowała zazwyczaj około trzech dni. Następnie towar trafiał do czekających już pośredników w Limie, którzy za litr płacili 15 tysięcy dolarów. Z peruwiańskiej stolicy - według Castillejosa - tłuszcz trafiał prosto do Włoch, gdzie był sprzedawany koncernom kosmetycznym. Członek gangu zeznał, że dwóch jego kamratów pochodziło właśnie z Italii.

Policja podczas poszukiwań znalazła dotychczas szczątki pięciu osób. Jednak według funkcjonariuszy to dopiero początek makabrycznych odkryć, gdyż ich zdaniem Pishtacos zamordowali i przerobili na tłuszcz znacznie więcej ludzi. Mieli na to dużo czasu. - Ten gang nie pojawił się w ostatnich latach. Bractwo zostało prawdopodobnie utworzone jeszcze na początku lat 80. - mówi nam Berrocal. - Pishtacos mogą być odpowiedzialni za śmierć nawet dwustu osób - dodaje.

Rezerwat śmierci

Dlaczego zatem udało się trafić na trop handlarzy ludzkim tłuszczem dopiero teraz? Gang działał w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Peru - okolicach doliny Huallaga. To tutaj Andy zaczynają przechodzić w dorzecze Amazonki, tworząc wprost wymarzone warunki do uprawy koki. Około 90 proc. rolników w dolinie skrupulatnie korzysta z tych możliwości. W Hualladze znajdują się największe na świecie plantacje koki. Główny towar eksportowy doliny jest wysoko ceniony przez kolumbijskich producentów, którzy są odbiorcami całego plonu.

Czytaj dalej...

Stanisław Rajewski
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«