Obama wie, jak wygrać w Afganistanie
Barack Obama ogłosi jutro nową strategię, która ma zapewnić Amerykanom zwycięstwo w Afganistanie. Jak pisze "New York Times", prezydent USA - oprócz zadeklarowania zwiększenia kontyngentu amerykańskiego o 30 tys. żołnierzy - po raz pierwszy wyznaczy datę zakończenia operacji i wycofania się spod Hindukuszu.
- Obama rozmawiał z Miedwiediewem
- Obama zadzwonił, Tusk się zgodził
- USA do Pakistanu: Walczcie z talibami!
- W USA nie chcą wysyłać żołnierzy na wojnę
- Więcej Polaków na wojnę? Czekamy na Obamę
- Wyślemy więcej wojska do Afganistanu?
- Mogli złapać bin Ladena. Odwołali akcję
- Karzaj apeluje do talibów z okazji Święta Ofiar
- NATO nie chce wspierać Obamy
- Dowódca Talibów nie chce negocjować
- Obama wyśle na talibów więcej Europejczyków
- Tusk: Na wojnę pojedzie kilkuset żołnierzy
- Wałęsa i Jan Paweł II wzorem dla Obamy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wcześniej ten sam dziennik pisał, że Obama poprosi o posiłki z europejskich krajów NATO. W wystąpieniu - jako kraj, który powinien wzmocnić swój kontyngent w Afganistanie - ma zostać również wymieniona Polska.
- Głowa państwa chce dać czytelny sygnał, że wie jak wygrać tę kampanię - powiedział reporterom New York Timesa proszący o zachowanie anonimowości urzędnik z otoczenia Obamy. Dodał jednak, że plan wycofywania się nie będzie tak precyzyjny jak wcześniejszy projekt opuszczenia Iraku (Amerykanie wyjdą stamtąd przed końcem 2011 r. - red.), rozpisany na co najmniej siedem lat i uzależniony od kilku czynników, przede wszystkim od postępów w organizowaniu afgańskiej armii i policji.
- Prezydent nie może sobie pozwolić na dalsze brnięcie w slogany o pacyfizmie z czasów kampanii. Teraz spróbuje przekonać Amerykanów, że jedyną drogą do opuszczenia Afganistanu jest wysłanie tam na kilka lat dodatkowych wojsk - komentuje w rozmowie z nami John Brown z Georgetown University.
Barack Obama liczy również, że oprócz USA we wzmacnianie kontyngentów włączy się Europa - szczególnie Wielka Brytania. Według wyliczeń Waszyngtonu europejskie państwa NATO powinny wyekspediować 10 tys. żołnierzy. Źródła w Sojuszu cytowane przez prasę mówią tymczasem, że realna liczba to 5 tysięcy. W czwartek ma dojść do spotkania ministrów obrony narodowej europejskich członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, którzy będą decydować o ile zwiększyć kontyngent w Afganistanie.
Strategia Obamy - mimo, że jeszcze nie ogłoszona i znana tylko z przecieków prasowych - ma silną opozycję w USA. - Mówić w tej sytuacji o odwrocie jest czymś absolutnie absurdalnym - komentuje republikański senator John Kyle z Arizony. Zbyt szybkiego wyjścia Amerykanów obawiają się też władze sąsiadującego z Afganistanem, dysponującego bronią atomową i nękanego przez talibską rebelię Pakistanu. Obama ma w swojej dzisiejszej mowie zapewnić Islamabad, że Amerykanie nie zrezygnują z udzielanego wspracia w wojnie z rebeliantami.
Prezydencki plan dosłania pod Hindukusz 30-tysięcznego kontyngentu jest komentowany jako zwycięstwo koncepcji głównodowodzącego wojskami NATO w Afganistanie gen. Stanleya McChrystala. Wywodzący się z sił specjalnych oficer już na początku września poprosił Biały Dom o 40 tysięczne posiłki. Zupełnie innego zdania byli wówczas wiceprezydent Joe Biden i szef Rady Bezp. Narodowego gen. Jim Jones. Obydwaj opowiadali się za chirurgicznymi operacjami wywiadowczymi.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!