Białoruski fiskus nęka Polaków
Nauczyciele uczący na Białorusi języka polskiego są wzywani rzez służby skarbowe, które pytają ich m.in. o to, czy otrzymywali wsparcie z Polski. Niektórym Polakom każe się podpisywać zeznania, że nie brali żadnego udziału w konferencjach sponsorowanych przez polskie organizacje.
- NATO przygotowało plan obrony Polski
- Berlusconi wzmacnia relacje z Białorusią
- Niemcy i Polacy sprawdzą swoje mniejszości
- Berlusconi: Naród kocha Łukaszenkę
- Rosyjski biznesmen cofnięty z granicy
- Skarbówka zablokowała konto PSL
- Unia przedłużyła sankcje wobec Białorusi
- Rosja chce, by Unia zapłaciła za Ukrainę
- Osetia Południowa stworzy związek z Rosją?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nauczyciele języka polskiego z obwodu grodzieńskiego na Białorusi są wzywani przez miejscowe służby skarbowe, które pytają ich m.in. o to, czy otrzymywali wsparcie z Polski. Powiadomiła o
tym w środę PAP Andżelika Orechwo, wiceprezes ds. oświaty nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB).
Jak wyjaśniła, od wtorku dzwoniło do związku co najmniej 10 osób, które powiadomiły o takich wezwaniach.
Dodała, że wzywani są nie tylko nauczyciele języka, ale ogólnie nauczyciele pracujący w szkołach polskich na Grodzieńszczyźnie. "Dzisiaj (urzędnicy) byli w szkole polskiej (w
Grodnie), wzywali nauczycielki nauczania początkowego" - relacjonowała.
Na Białorusi - jak wyjaśniła - pracuje w szkołach polskich ponad dwustu nauczycieli, z czego większość w obwodzie grodzieńskim.
Działaczka ZPB powiedziała, że urzędnicy pytają nauczycieli "o to, czy dostawali jakieś pieniądze ze Wspólnoty Polskiej (z Warszawy - PAP), czy uczestniczyli w konferencjach
metodycznych; o współpracę z firmą Polonica. Niektórym kazano nawet przyjść (do Urzędu Skarbowego) i napisać wyjaśnienie, że nie brali żadnego udziału w konferencjach
metodycznych" - dodała.
Konferencje takie odbywają się na Białorusi i organizuje je m.in. firma Polonica, związana z ZPB. Orechwo wyjaśniła, że są to "warsztaty metodyczne dla nauczycieli uczących języka
polskiego". W zeszłym roku organizowane były co miesiąc.
Działaczka ZPB wiąże zainteresowanie służb skarbowych z październikową wypowiedzią wiceministra oświaty Białorusi Aleksandra Żuka. Oznajmił on, że nauka w szkołach w tym kraju powinna
odbywać się tylko w językach państwowych: rosyjskim lub białoruskim. "Uważamy, że na Białorusi wszystkie szkoły powinny pracować w językach państwowych, a w językach narodowych
możliwe jest tylko nauczanie poszczególnych przedmiotów" - mówił wówczas wiceminister. Białoruś, jak dodał, nie planuje tworzenia specjalnych szkół dla mniejszości
narodowych.
Jak wyjaśniła pani Orechwo, wzywający nauczycieli urząd skarbowy nie podaje żadnych powodów wezwań i na razie zbiera informacje.
Pod koniec listopada ZPB informował, że inspekcja podatkowa wzywa uczniów chodzących na kursy języka polskiego w szkole społecznej działającej przy ZPB. Andżelika Orechwo mówiła wówczas,
że służby skarbowe już od prawie miesiąca sprawdzają działalność firmy Polonica, która również organizuje te kursy.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!