25 krajów wzmocni siły w Afganistanie
Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen poinformował, że przynajmniej 25 państw z 44 uczestniczących w natowskich Międzynarodowych Siłach Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie (ISAF) zadeklarowało zwiększenie swych sił o około 7 tys. w 2010 roku.
- Marines uderzyli w bastion talibów
- Polacy nie chcą walczyć za Afganistan
- Polski żołnierz zginął w Afganistanie
- Ameryka wie, że wszyscy jedziemy na śmierć
- Dają nam Patrioty i dziękują za Afganistan
- Laureat pokojowego Nobla wysyła na wojnę
- USA do Pakistanu: Walczcie z talibami!
- W USA nie chcą wysyłać żołnierzy na wojnę
- Amerykanie wzmocnią Polaków w Ghazni?
- 1,3 miliarda złotych na afgańską wojnę
- Obama zadzwonił, Tusk się zgodził
- Tusk: Na wojnę pojedzie kilkuset żołnierzy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"44 kraje przy stole jasno powiedziały, że pozostają absolutnie zjednoczone w tej misji.(..) Przynajmniej 25 krajów zadeklarowało, że w 2010 wyśle w sumie 7 tys. nowych żołnierzy, co oznacza 37 tys. żołnierzy więcej (razem z amerykańskimi - PAP) niż obecnie" - powiedział Rasmussen w Brukseli na konferencji prasowej po posiedzeniu szefów dyplomacji państw NATO i ISAF.
Sekretarz generalny NATO określił piątkowe spotkanie, poświęcone właśnie operacji przeciwko talibom w Afganistanie, jako jedno z najważniejszych w ostatnim czasie, gdyż wykazało ono solidarność sojuszników. "To jest prawdziwa solidarność w działaniu, która będzie mieć silne efekty w terenie" - powiedział.
Rassmusen ostrzegł jednak, że nawet wysłanie większej liczby wojsk do Afganistanu nie spowoduje magicznego rozwiązania. Zaapelował o przygotowanie się do długiej, wymagającej znacznej cierpliwości i jeszcze większych środków walki.
"Nie ma (...) magicznych rozwiązań. Osiągniecie naszego wspólnego celu będzie wymagać jeszcze więcej czasu, więcej zobowiązań i więcej cierpliwości" - powiedział.
Prezydent USA Barack Obama zaapelował we wtorek o wysłanie do Afganistanu dodatkowych sił, zapowiadając wzmocnienie amerykańskich wojsk o 30 tys. ludzi, co zwiększy ich łączną liczbę do 101 tys. Od swych sojuszników USA oczekiwały właśnie ok. 7 tys. dodatkowych żołnierzy.
Polska zadeklarowała wstępnie zwiększenie kontyngentu od przyszłego roku o 600 żołnierzy, Włochy o ok. 1000, Gruzja - 900, Korea Płd. - ok. 600, Wielka Brytania - 500, Portugalia - 150, Czechy - 100. Dotąd ostrożnie albo wręcz niechętnie zareagowały m.in. Francja, Niemcy i Turcja.
Jednocześnie Holandia i Kanada, ulegając presji opinii publicznej przeciwnej udziałowi ich krajów w wojnie z talibami, planują wycofanie w 2010 i 2011 roku z Afganistanu prawie 5 tys. żołnierzy.
Tuż przed spotkaniem w piątek amerykańska sekretarz stanu Hilary Clinton powiedziała, że USA są spokojne o to, iż sojusznicy wesprą USA i odpowiedzą na apel o zwiększenie sił w Afganistanie. Clinton przyznała jednocześnie, że jest świadoma, iż pewne kraje nie są jeszcze politycznie gotowe do nowych zobowiązań. Dodała, że USA starają się o zarówno militarną jak i cywilną pomoc w szkoleniu afgańskiego wojska i policji, tak by przygotować Afgańczyków do przejęcia odpowiedzialności za własny kraj.
"Musimy wprowadzić afgańskie siły bezpieczeństwa do walki" - powiedziała.
NATO potrzebuje ok. 200 zespołów do szkolenia afgańskiego wojska i policji, co jest konieczne, by docelowo rząd w Kabulu mógł przejąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju. Każdy z takich zespołów powinien liczyć od 25 do 40 osób.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!