Ameryka wie, że wszyscy jedziemy na śmierć
I Stany Zjednoczone, i wszystkie inne kraje NATO muszą się pogodzić, że z Afganistanu będą coraz częściej docierały informacje o śmierci żołnierzy - stwierdził amerykański minister obrony Robert Gates. Na pocieszenie dodał, że tak będzie przez "pewien czas", a cała operacja zakończy się sukcesem.
- USA sprzedadzą broń Tajwanowi? Chiny grożą
- Marines uderzyli w bastion talibów
- Polacy nie chcą walczyć za Afganistan
- "Boję się drugiego Wietnamu"
- Amerykanie wzmocnią Polaków w Ghazni?
- Porwany żołnierz: Będzie drugi Wietnam
- USA do Pakistanu: Walczcie z talibami!
- Tak nasi żołnierze walczą z talibami
- 25 krajów wzmocni siły w Afganistanie
- Bin Laden ma kryjówkę pod nosem Polaków
- W Afganistanie jeszcze 2 lata. "Mamy dług"
- Talibowie: To my odpowiadamy za masakrę
- "Afgańskie szczegóły"
- Dają nam Patrioty i dziękują za Afganistan
- Nie ma pieniędzy na wojnę. Komu rząd zabierze?
- 1,3 miliarda złotych na afgańską wojnę
- Talibowie: Nasz opór będzie mocniejszy
- Laureat pokojowego Nobla wysyła na wojnę
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nasze straty będą rosły, przynajmniej na razie" - powiedział Gates w niedzielę w wywiadzie dla telewizji NBC News. Zapytany jak długo wojska USA pozostaną w Afganistanie odpowiedział, że prawdopodobnie przez dwa do czterech lat.
"Nie chcę wyznaczać terminu, ale przypomnę oświadczenie prezydenta (Hamida) Karzaja, który powiedział o przejęciu kontroli nad bezpieczeństwem ważnych obszarów Afganistanu w ciągu trzech lat i całego Afganistanu w ciągu pięciu lat. Myślę więc, że mówimy o dwóch-trzech-czterech latach" - powiedział Gates.
Szef Pentagonu wyraził jednak przekonanie, że wojna jest do wygrania i podkreślił, że "porażka nie wchodzi w grę". Sukces ma zapewnić zwiększenie liczby wojsk o dalsze ponad 30 tys. żołnierzy, zapowiedziane we wtorek przez prezydenta Baracka Obamę.
Zapytany na czym opiera swój optymizm, skoro w Afganistanie klęskę poniosły np. wojska ZSRR w latach 80., Gates zwrócił uwagę na różnice w postępowaniu ZSRR a taktyką wojsk NATO obecnie.
"Sowieci próbowali narzucić Afganistanowi obcą kulturę i system polityczny, terroryzowali Afgańczyków, zabili milion ludzi. Byli poza tym izolowani na arenie międzynarodowej. We wszystkich tych zakresach obecna sytuacja przedstawia się inaczej. My mamy mandat ONZ i NATO, zaproszenie samego rządu afgańskiego i 42 wojskowych partnerów operacji. Ochraniamy ludność afgańską" - powiedział Gates.
Minister Gates i sekretarz stanu USA Hillary Clinton polemizowali z krytycznymi opiniami, jakie pojawiły się po ogłoszeniu przez prezydenta Obamę "strategii wyjścia" z Afganistanu, tj. zapowiedzi, że w lipcu 2011 roku rozpocznie się wycofywanie wojsk z tego kraju.
Gates podkreślił, że lipiec 2011 roku będzie tylko początkiem tego procesu, który wraz z szefową dyplomacji nazywał nie "wycofywaniem" z Afganistanu, a procesem "transferu" - przekazywania zadań ochrony bezpieczeństwa rządowym siłom afgańskim, co pozwoli na stopniową redukcję wojsk USA i NATO. Tempo tej redukcji - zaznaczył Gates - będzie zależeć od rozwoju sytuacji na froncie.
Szef Pentagonu odrzucił argument, że pamiętając, iż za 18 miesięcy wojska amerykańskie będą gotowe do stopniowego odwrotu, talibowie mogą je "przeczekać" i po częściowym wycofaniu wojsk USA przystąpić do zdwojonej ofensywy.
Jeżeli talibowie, zgodnie z tym rozumowaniem osłabią siłę swych ataków w najbliższych miesiącach, to tym lepiej dla wojsk NATO, gdyż ułatwi to im poczynić postępy w stabilizowaniu sytuacji w Afganistanie - argumentował.
Clinton wyraziła wątpliwości, czy talibowie będą kiedykolwiek skłonni wyrzec się przemocy i uznać legalne władze w Afganistanie. "Nie mamy żadnych informacji wskazujących, by ich przywódcy chcieli podążyć tą drogą" - powiedziała.
Tego samego dnia były republikański kandydat na prezydenta senator John McCain ponownie skrytykował ogłoszenie przez Obamę, że za półtora roku zamierza rozpocząć wycofywanie się z Afganistanu. W rozmowie z telewizją NBC News McCain podkreślił jednak, że popiera plan prezydenta, aby wysłać tam ponad 30 tysięcy dodatkowych wojsk.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!