Spowiedź kata reżimu Łukaszenki
Pułkownik Aleh Ałkajeu nadzorował egzekucję 134 osób w mińskim więzieniu, a teraz - gdy sam podpadł białoruskiemu reżimowi i wyemigrował z kraju - zdradza tajniki swojej byłej pracy. Tłumaczy, dlaczego lepiej strzelać w głowę, a nie w serce i za co gniewa się na niego Łukaszenka.
- Łukaszenka trzęsie Białorusią już 15 lat
- Polska nie wyda białoruskiego opozycjonisty
- Na Białorusi nie podoba się Karta Polaka
- Putin o Łukaszence: A może to miłość?
- Kilkudziesięciu zatrzymanych na Białorusi
- Berlusconi: Naród kocha Łukaszenkę
- Łukaszenka ma dość gry z Unią
- Łukaszenka kazał zdjąć flagę z choinki
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MICHAŁ POTOCKI: Ile wyroków śmierci wykonano w czasie pana urzędowania na stanowisku naczelnika mińskiego więzienia?
ALEH AŁKAJEU*: 134 osoby zostały rozstrzelane.
Przez ile lat?
Prawie pięć lat. Wyjeżdżając do Niemiec byłem urzędującym naczelnikiem. Dopiero po wyjeździe zostałem zwolniony i przeniesiony na emeryturę.
Osobiście wykonywał pan te wyroki?
Nie, jest komu je wykonywać. Po co naczelnik miałby to robić?
W jaki sposób wykonuje się na Białorusi karę śmierci?
Strzałem w tył głowy.
Dlaczego akurat w głowę?
Z lekarskiego punktu widzeniu to najbardziej humanitarny sposób. Śmierć jest szybsza. Znacznie lżejsza niż gdyby strzelać w serce - to bardziej ryzykowne, kula może chybić, a człowiek ranny
w serce może jeszcze dość długo żyć. Taki sposób jest zatem najbardziej efektywny i - jakby to dziwnie nie zabrzmiało - humanitarny.
Za co na Białorusi karze się śmiercią?
Ciężkie przestępstwa: morderstwo, szpiegostwo, zdrada. Ale spośród tych 134 wyroków byli tylko zabójcy. Za pozostałe przestępstwa raczej się nie orzeka śmierci.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!