Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Jajka, buty, kamienie. Cel: politycy

2009-12-19 | Ostatnia aktualizacja: 21:04 | Komentarze: 0 | skomentuj

Miniaturka mediolańskiej katedry, rozbijająca głowę Silvio Berlusconiego, to nic szczególnego. Jajka, pięści, monety czy buty leciały już w kierunku premierów i prezydentów pod każdą szerokością geograficzną. I zawsze były egzaminem z politycznej wytrawności zaatakowanego.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Bo tylko największy polityczny wyga wie, kiedy odpowiedzieć na atak prawym sierpowym, odegrać rolę bezbronnej ofiary albo obrócić wszystko w żart.

Krwawo rozorana twarz, dwa wybite zęby i złamany nos to niejedyne zmartwienia włoskiego premiera, który przez cały mijający tydzień znajdował się pod obserwację mediolańskich lekarzy. W powietrzu wciąż wisi pytanie: jak na atak zareagują Włosi? Czy cios w twarz przysporzy boskiemu Silvio popularności i wzbudzi współczucie, czy też odwrotnie, oznacza koniec legendy twardego macho, którą od lat pielęgnuje Berlusconi. Trzykrotny szef włoskiego rządu jest zbyt wytrawnym graczem, by nie wiedzieć, że na szali leży jego reputacja. Prawdopodobnie dlatego już kilkanaście sekund po otrzymaniu bolesnego ciosu Berlusconi wyrwał się swoim ochroniarzom, wszedł na próg samochodu i z grymasem bólu na zakrwawionej twarzy pokazał się tłumowi. "Silvio to stary polityczny wyga. Chciał wysłać przekaz: nie dam się. Chcę stawić czoła napastnikowi. To pasuje do wizerunku polityka, który nigdy się nie poddaje i nie zwykł schodzić ze sceny pokonany" - mówi nam włoski politolog i były lewicowy senator Gianfranco Pasquino.

Prawy prosty, lewy sierpowy

Tego, że opinia publiczna nie oczekuje bynajmniej od zaatakowanego polityka nadstawienia drugiego policzka, dowiódł przykład byłego wicepremiera Wielkiej Brytanii. John Prescott w czasie kampanii przed wyborami do Izby Gmin w 2001 roku wybrał się na wiec do prowincjonalnego miasteczka Rhyl w swojej rodzinnej Walii. Wizyta przebiegała spokojnie, aż do momentu, gdy witający się z tłumem polityk nieoczekiwanie otrzymał od stojącego w pierwszym szeregu rolnika Craiga Evansa... cios jajkiem i kuksaniec pod żebra. Trenujący w przeszłości boks (i to w najwyższej kategorii wagowej) potężny Prescott zareagował spontanicznie prawym prostym, który wylądował na twarzy zaskoczonego demonstranta. Błyskawiczne starcie zakończyło się wprawdzie bazapelacyjnym zwycięstwem polityka już w pierwszej rundzie, nie było jednak jasne, jak na ujawnienie bokserskiego temperamentu wicepremiera zareagują wyborcy, nienawykli raczej do rękoczynów z udziałem westminsterskich deputowanych. Z pomocą swojemu zastępcy przyszedł wówczas premier Tony Blair, który proszony o komentarz odparł rozbawiony: "No cóż, John to John. Nie radzę z nim zadzierać". Anegdota chwyciła, a epizod nie tylko nie zaszkodził Partii Pracy, ale zdaniem niektórych obserwatorów wręcz pomógł laburzystom uzyskać reelekcję.

czytaj dalej

Rafał Woś, współpraca Marcin Graczyk
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«