Starcia w Iranie. Nie żyje krewny lidera opozycji
Co najmniej czterech zwolenników opozycji zginęło, gdy irańska policja otworzyła ogień do uczestników antyrządowego protestu w Tabrizie - podała opozycyjna strona internetowa Dżaras. Wśród ofiar ma być bratanek lidera opozycji Mir-Hosejna Musawiego, Ali Musawi.
- "Los Iranu w rękach Izraela"
- Siostra laureatki pokojowego Nobla aresztowana
- Irańska policja przyznaje: 5 osób zginęło
- Dziennikarz z Dubaju zaginął w Teheranie
- Irańskie władze uderzają w opozycję
- W Iranie demonstracje poparcia dla władz
- Lider irańskiej opozycji musiał uciekać?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co najmniej czterech zwolenników opozycji poniosło śmierć, a wielu innych zostało rannych w niedzielę w starciach z irańską policją w Tabrizie na północnym zachodzie Iranu - podała opozycyjna strona internetowa Dżaras, która wcześniej pisała, że to w centrum Teheranu zginęli czterej uczestnicy antyrządowego protestu.
Na stronie internetowej reformatorów pojawiła się też informacja, że w następstwie starć, do których doszło w niedzielę w stolicy Iranu, zginął bratanek jednego z liderów irańskiej opozycji Mir-Hosejna Musawiego - Ali Musawi.
Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel opozycji powiedział, że bratanek Musawiego zmarł w szpitalu od ran.
Policja dementuje doniesienia o ofiarach śmiertelnych. "Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych informacji na temat osób zabitych przez policję" - zacytowała irańska agencja Fars źródła policyjne. "Natomiast pewna liczba policjantów odniosła w dzisiejszych starciach obrażenia" - dodały te źródła.
Opozycyjna strona Dżaras poinformowała kilka godzin po pojawieniu się doniesień o zabitych, że policjanci odmawiają wykonywania rozkazów wydawanych przez przełożonych i nie chcą strzelać do protestujących. Niektórzy funkcjonariusze "próbują strzelać w powietrze, gdy naciskają na nich dowódcy" - napisano na stronie.
Władze irańskie uniemożliwiają zagranicznym mediom bezpośrednie relacjonowanie protestów opozycji, dlatego wersji wydarzeń nie da się niezależnie potwierdzić.
Uczestnicy antyrządowego protestu w Teheranie w czasie starć z siłami bezpieczeństwa podpalili policyjny motocykl. By rozpędzić kilka tysięcy demonstrantów wznoszących antyrządowe okrzyki, funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego. Ulice w okolicy zostały zablokowane, żeby uniemożliwić kolejnym ludziom dołączenie do protestu. Nad miastem krążyły policyjne śmigłowce. Według świadków w Teheranie nie działały telefony komórkowe.
W centrum stolicy Iranu rozlokowano wcześniej setki policjantów z oddziałów prewencji i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, których zadaniem było nie dopuścić do antyrządowych demonstracji. Władze ostrzegały, że wszelkie demonstracje przeciwników prezydenta Mahmuda Ahmadineżada zostaną zdecydowanie stłumione.
W sobotę wobec zwolenników przywódcy irańskiej opozycji Mir-Hosejna Musawiego użyto w Teheranie gazu łzawiącego i pałek. Policja oddała strzały ostrzegawcze.
Także w niedzielę doszło do zaciętych walk między siłami bezpieczeństwa a sympatykami opozycji poza Teheranem, w miastach Isfahan i Nadżafabad, w środkowym Iranie - napisano na stronie zbliżonej do opozycji.
Protesty organizuje opozycja przy okazji przypadającej tego dnia kulminacji święta Aszury, upamiętniającego śmierć imama Husajna. Aszura przypada 10. dnia miesiąca muharram, czyli pierwszego miesiąca kalendarza muzułmańskiego. Tego dnia w 680 roku w bitwie pod Karbalą zginął wnuk Mahometa, Husajn, czczony przez szyitów jako trzeci imam i ich duchowy protoplasta. Wydarzenia te przypieczętowały rozłam między szyitami a sunnitami.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!