Znajomi wyjaśniają postępowanie terrorysty
Nie chcemy mieć z nim nic wspólnego - tak w skrócie można opisać reakcję rodziny Nigeryjczyka, który próbował wysadzić samolot w USA. Znajomi zamachowca, do których dotarli dziennikarze, wyjaśniają, dlaczego Umar Faruk Abdulmutallab mógł zostać terrorystą.
- Starcia sił rządowych z Al-Kaidą w Jemenie
- Jak lotniska będą szukać terrorystów
- Sześć zarzutów dla zamachowca z samolotu
- Europa ogłasza alarm po zamachu w USA
- Niedoszły zamachowiec nie dostał wizy
- Zamachowiec pojechał żegnać się z ojczyzną?
- Afganistan to przeszłość. Al-Kaida wędruje
- Ameryka ma bohatera. On uratował samolot
- Znów groźnie w samolocie. Znów w Detroit
- Hiszpanie bardziej czujni antyterrorystycznie
- Zaostrzone kontrole na polskich lotniskach
- Zamach w samolocie. Bomba zawiodła
- Amerykanie znali niedoszłego zamachowca
- USA zrewidują listę terrorystów
- Obama grozi terrorystom
- Zobacz 23-letniego zamachowca z Nigerii
- Al-Kaida zwerbowała Nigeryjczyka w Londynie
- Wszyscy pasażerowie mieli spłonąć
- Obama: System zawiódł. To niedopuszczalne
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To samotnik, mający niewielu przyjaciół, często wypowiadał się na tematy religijne, między innymi o konieczności noszenia islamskich okryć przez kobiety i obowiązku poszczenia w czasie ramadanu - przyznają znajomi 23-latka, cytowani przez nigeryjski dziennik "Daily Trust".
Inny ze znajomych, który studiował z Abdulmutallabem w Londynie, relacjonował, że Nigeryjczyk odmawiał podawania kobietom ręki na powitanie, a gdy jego przyjaciele zatrzymywali się na ulicy, by porozmawiać z kobietami, odsuwał się.
Wiadomo było, że ma ekstremalne poglądy na tematy religijne. Z tego właśnie względu mógł stać się łatwym kąskiem dla terrorystów werbujących kandydatów na zamachowców.
Na początku tego roku Abdulmutallab wyjechał na studia magisterskie do Dubaju. Dwa miesiące temu udał się jednak do Jemenu, mówiąc, że chce poprawić swój arabski. Wtedy oficjalnie zerwał kontakty z rodziną. Jego ojciec, pełen najgorszych przeczuć, powiadomił amerykańską ambasadę w Abudży twierdząc, że syn może stanowić zagrożenie. Zaalarmował też nigeryjskie agencje bezpieczeństwa.
"Właśnie gdy oczekiwaliśmy na wyniki ich (służb) dochodzenia, dotarła do nas szokująca wiadomość ostatnich dni" - głosi oświadczenie rodziny niedoszłego zamachowca.
Według "Daily Trust", rodzina nie wiedziała, że Abdulmutallab w piątek udał się do Lagos, skąd odleciał do Amsterdamu, a następnie do Detroit. Tuż przed lądowaniem w USA próbował zdetonować ładunek pentrytu przyczepiony do swego ciała. Na szczęście nie udało mu się.
Zamachowca obezwładniono już na pokładzie. Z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!