Werdykt usłyszą w czwartek - na spotkaniu organizowanym przez Komisję Europejskiej w belgijskiej stolicy - szefowie służb państw UE odpowiedzialnych za bezpieczeństwo podróżnych.

"Komisja jest przekonana, że prześwietlanie pasażerów jest skutecznym sposobem zapobiegania zamachom" - powiedziała rzeczniczka KE Barbara Helfferich. "Dziś żadne przepisy europejskie nie zabraniają wprowadzenia takich procedur" - dodała.

W ostatnich miesiącach zastrzeżenia wobec obowiązku prześwietlania pasażerów zgłaszały zarówno organizacje poza-rządowe jak i Parlament Europejski. Ich zdaniem taki system może okazać się niebezpieczny dla ochrony praw obywateli, w szczególności dzieci. Nowy sprzęt, wykorzystujący mikro-fale, pokazuje bowiem nagi wizerunek prześwietlanego.

Coraz więcej krajów europejskich, nie czekając na zalecenia Brukseli, już zapowiedziało wprowadzenie obowiązku prześwietleń. Urządzenia takie działają od paru dni na amsterdamskim lotnisku Schiphol, gdzie 25 grudnia odprawił się niedoszły zamachowiec samolotu zmierzającego do Detroit. Na razie stosuje się je jednak tylko wobec pasażerów lecących do USA.

Jeszcze dalej chce pójść Wielka Brytania. "Al-Kaida opracowała nową broń i musimy wprowadzić stosowne do tego zabezpieczenia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy aby zaostrzyć reguły bezpieczeństwa" - oświadczył w niedzielę premier Gordon Brown. Już za trzy tygodnie nowe urządzenia, z których każde kosztuje 200 tys. dolarów, zostaną zainstalowane na londyńskim Heathrow. Stopniowo obejmą wszystkie porty lotnicze kraju.

To samo chcą zrobić Niemcy. Annette Schavan, niemiecka minister ds. badań naukowych, zapowiedział w rozmowie z "Bildem", że do końca tego roku nowe urządzenia będą działać na wszystkich lotniskach RFN.

Już za kilka tygodni będą prześwietlani również wszyscy pasażerowie odlatujący z Mediolanu i Rzymu. Na tym może się jednak nie skończyć. Brytyjski konserwatywny deputowany Ben Wallace, który pracował dla firmy obronnej QinetiQ, ostrzega, że nowe urządzenie zapewne nie wykryłoby nigeryjskiego zamachowca. Jego zdaniem są one w zaledwie 30 procentach skuteczne w ujawnianiu podejrzanych ładunków. Jeśli tak rzeczywiście jest, władze lotnisk będą musiały w przyszłości wprowadzić jeszcze bardziej drastyczne procedury kontroli.