Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Hakerzy rosną w siłę

2010-01-07 | Ostatnia aktualizacja: 21:13 | Komentarze: 0 | skomentuj

Niedawne doniesienia o rosyjskich hakerach, którzy mogli wykraść z kont amerykańskich obywateli dziesiątki milionów dolarów, ożywiły dyskusje o bezpieczeństwie w sieci. RBN - grupa podejrzana o dokonywanie cyberwłamań - była w przeszłości oskarżana o związki z Kremlem, co sprowokowało debatę o granice współpracy rządów z organizacjami przestępczymi.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Russian Business Network - pod tą niepozorną nazwą kryje się najgroźniejsza grupa hakerów na świecie. Korzystając z anarchii panującej w Runecie (rosyjskim internecie), RBN zdominował światowy rynek niemal wszystkich podejrzanych branż, które można rozwijać online. Pornografia, hazard, piractwo, spam, ale i twardsze przestępstwa, takie jak phishing (wyłudzanie danych, np. haseł do kont bankowych czy poczty elektronicznej). Jak podejrzewa FBI, to właśnie RBN mógł stać za wyssaniem z kont niczego niepodejrzewających obywateli dziesiątków milionów dolarów na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Zdaniem części analityków rosyjskie władze długo przymykały oko na działalność RBN dzięki swoiście pojętemu patriotyzmowi tych ostatnich. Hakerzy - prawdopodobnie powiązani z RBN - przypuścili m.in. spektakularny atak na system internetowy Estonii po tym, jak rząd w Tallinie zdecydował w 2007 r. o przeniesieniu z centrum stolicy na jej przedmieścia pomnika sowieckiego żołnierza. Sparaliżowanie urzędów, banków i mediów kosztowało ten niewielki kraj dziesiątki milionów euro.

Estoński szef MSZ Urmas Paet otwarcie oskarżył Kreml o koordynowanie ataków. Nie przedstawił jednak na to żadnych dowodów. Trudno zresztą je znaleźć - cała perfidia ataku typu DoS (a w ten sposób atakowano Estonię) polega na tym, że uderzenie wyprowadzają zainfekowane przez wirusy komputery bez wiedzy ich właścicieli. Dlatego niezwykle trudno odnaleźć prawdziwych inicjatorów akcji, a tym bardziej udowodnić im winę.

Właśnie dlatego pokusa wykorzystania hakerów do celów politycznych jest tak ogromna. O ile zachodnie służby specjalne i koncerny zatrudniają ekshakerów w charakterze ekspertów ds. bezpieczeństwa, o tyle Chińczycy wolą wykorzystać ich w działalności szpiegowskiej. W grudniu południowokoreański dziennik Chosun Ilbo ujawnił, że niezidentyfikowani włamywacze wykradli plan działań US Army na wypadek inwazji Korei Północnej na południe. Numery IP komputerów, z których korzystali hakerzy, były chińskie.

Wykorzystanie przestępców w służbie państwowej to nic nowego. Korzenie sięgają XV w., gdy monarchowie wynajmowali piratów do ataków na obcą flotę w zamian za możliwość zatrzymania części łupów. Najsłynniejsi korsarze byli Anglikami, a jeden z nich - Sir Francis Drake - stanął nawet na czele drugiego w historii rejsu dookoła świata. Korsarstwo stało się powszechne z przyczyn ekonomicznych. Dzięki najemnikom państwa nie musiały bowiem inwestować w utrzymanie floty.

Nowszym, mniej znanym epizodem kohabitacji władzy i kryminalistów, jest historia odrodzenia włoskiej mafii. Faszyści w latach 30. polityką represji doprowadzili syndykaty na skraj upadku. Po inwazji na Sycylię w 1943 r. alianci nie mieli jednak na kim oprzeć nowych władz lokalnych. Odrodzone struktury cosy nostra były jedynym kandydatem, zaś mafiosom łatwo było przedstawić się nieznającym południowowłoskich realiów Amerykanom jako dysydenci ery Mussoliniego. Mafia zaprowadziła porządek na Sycylii, jednak koszty w postaci wszechogarniających wpływów czterech głównych organizacji mafijnych Włosi spłacają do dziś.

czytaj dalej

Michał Potocki
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«