Barykady z ciał na ulicach. Narasta bunt
Sytuacja na Haiti to dramat. Kończy się woda pitna i żywność. Splądrowano wszystkie sklepy i magazyny. Ratownicy szukają żywych pod gruzami, a ocaleni żądają pomocy. Na ulicach Port-au-Prince wznieśli barykady ze zwłok ofiar trzęsienia ziemi. Zamieszki mogą wybuchnąć w każdej chwili.
- Samoloty USA przelecą nad Kubą
- Polscy nauczyciele zbierają na Haiti
- W stolicy Haiti ograbiono magazyny ONZ
- 6 tysięcy haitańskich zbirów uciekło z cel
- Bono i Sting solidarnie dla Haiti
- Wyślemy na Haiti szpital polowy
- Polscy ratownicy polecieli na Haiti
- Ranni na Haiti czekają na pomoc
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rządy całego świata nadsyłają niezbędne zapasy i ekipy ratunkowe. Jednak ogromne trudności logistyczne i skala zniszczeń powodują, że pomoc wciąż nie dociera do setek tysięcy potrzebujących. Drogi zablokowane są przez gruz i wraki samochodów. Nie działają też telefony Ludzie błagają o jedzenie, wodę i pomoc w poszukiwaniu bliskich zasypanych pod gruzami.
Zdaniem pracowników organizacji pomocowych, pewna ilość zapasów dociera do poszkodowanych, ale w sposób mało systematyczny i przypadkowy. Konieczna jest koordynacja wysiłków.
Nasila się ryzyko klęski głodu i epidemii. Do większości z ludzi mieszkających na zasypanych gruzem, śmieciami i rozkładającymi się ciałami ulicach pomoc wciąż nie dotarła. "Nie jadłam nic od przedwczoraj, straciliśmy nasz dom, nie mamy nic do jedzenia, nikt do nas nie przyszedł - żali się 43-letnia kobieta z trójką dzieci. - Jesteśmy tu na łasce Boga".
W jednej z dzielnic stolicy Haiti, Port-au-Prince, mieszkańcy w ramach protestów zbudowali na ulicach blokady z ciał zabitych, domagając się szybszej pomocy. Oenzetowski Światowy Program Żywnościowy poinformował, że jego magazyny w Port-au-Prince zostały splądrowane.
Ciała leżą w całym mieście. Zbierane są na ciężarówki i przewożone do głównego szpitala w stolicy. Szacuje się, że w jego kostnicy leży ich około 1500. W zbiorowych mogiłach pochowano około 7 tys. ludzi. Haitański Czerwony Krzyż, który szacuje, że zginęło od 45 do 50 tys. ludzi, a 3 mln potrzebuje pilnej pomocy, poinformował, że skończyły mu się już worki na zwłoki.
Pracownicy organizacji pomocowych ostrzegają, że umrze dużo więcej ludzi, którzy doznali poważnych złamań lub stracili dużo krwi, jeśli w ciągu najbliższej doby nie zostanie im udzielona podstawowa pomoc medyczna. Wstrząsy wtórne na Haiti, odczuwalne co kilka godzin, powodują przesuwanie się gruzów i pogłębiają traumę u ludzi, którym udało się przeżyć.
Jednocześnie napływają informacje o uratowanych spod gruzów. Z ruin hotelu Montana w Port-au-Prince, gdzie pracują ekipy z USA, Francji, Chile i Wenezueli, udało się wydostać dotychczas co najmniej 14 ludzi. Spod gruzów ratownicy wydobyli też pięć ofiar śmiertelnych.
Organizacje pomocowe rozważają utworzenie centralnego obozu dla bezdomnych, aby zebrać ich w jednym miejscu. "Kluczem jest koordynacja. Zbyt wielu pracowników organizacji pomocowych nie ma pełnego obrazu sytuacji. Chcemy, aby nie biegali po prostu po ulicach, robiąc co popadnie" - przekonuje szef jednej z nich.
>>> Czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!