Tak Haitańczycy biją się o zrzuty żywności
Przejęcie przez gangi kontroli nad lotniskiem i magazynami z pomocą humanitarną dla Haiti to kwestia godzin - twierdzi były antyterrorysta Jerzy Dziewulski. O potrzebie wprowadzenia tam stanu wojennego świadczy fakt, że ludzie zaczęli zabijać się już o jedzenie i wodę.
- Spod gruzów uratowali małą dziewczynkę
- Na Haiti grożą ratownikom, ONZ słabnie
- Tragedia z Haiti powtórzy się w Europie
- Polscy ratownicy przeszukują teren uczelni
- Kobiety rodzą na ulicach, wśród zwłok
- Kaka i Zidane zagrają dla Haiti
- Bono i Sting solidarnie dla Haiti
- Prezydent wyśle na Haiti krew i jedzenie
- "Dobrze wypadliśmy z pomocą dla Haiti"
- 75 tysięcy zabitych w trzęsieniu na Haiti
- Haiti umiera, a oni kłócą się o lotnisko
- Oto, jak Haiti zjednoczyło Amerykę
- Strzelanina tuż obok polskich ratowników
- Radosne "mama" po trzech dniach w gruzach
- Panika na Haiti. Ziemia znów się trzęsie
- W takiej nędzy żyją ludzie na Haiti
- Polscy ratownicy nie wylądowali na Haiti
- 6 tysięcy haitańskich zbirów uciekło z cel
- Polak zginął w trzęsieniu ziemi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Haiti to prawdziwe piekło. Obok masowych grobów ofiar wtorkowego trzęsienia ziemi, piętrzą się stosy niepochowanych jeszcze ciał. Pogrzebano już 45 tysięcy osób, ale różne organizacje
szacują, że to dopiero początek, bo w kataklizmie mogło zginąć około 200 tysięcy Haitańczyków. Drugie tyle może zginąć od chorób, ran, głodu, pragnienia i - niestety - z ręki drugiego
człowieka.
To właśnie bezwględne gangi mogą być teraz olbrzymim zagrożeniem dla Haiti. "Ludzie stają się przestępcami sytuacyjnymi. To znaczy - muszą współpracować z bojówkami, aby
przetrwać. Kraść, aby żyć. Mordować, aby żyć" - powiedział w TVN24 Jerzy Dziewulski.
p
Wiadomo, że po trzęsieniu z więzień uciekło około 6 tysięcy skazanych, w tym za najcięższe przestępstwa. Po stolicy Haiti Potr-au-Prince biegają szabrownicy z maczetami.
Rabowanie sklepów przerodziło się w uliczną przemoc. W sobotę około tysiąca osób wdało się w walkę o jedzenie i inne dobra na głównej ulicy handlowej stolicy.
Ludzie uzbrojeni w noże, młotki i kamienie walczyli o T-shirty, torebki, zabawki i wszystko, co mogli znaleźć w zrujnowanych domach i sklepach - powiedział fotograf agencji Reutera Carlos Barria.
W zasięgu wzroku nie było policji, choć jej oddziały pokazywały się w tych rejonach miasta wcześniej.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!