Poniedziałkowe eksplozje zakończyły trwający ok. 1,5 miesiąca okres względnego spokoju, bez skoordynowanych zamachów terrorystycznych w irackiej stolicy. Do wybuchów doszło w odstępie kilku minut. AFP pisze, że zamachy zostały przeprowadzone przy użyciu samochodów-pułapek.

Według agencji Reutera, jedna bomba wybuchła przy wejściu do hotelu Sheraton Ishtar, w dzielnicy graniczącej przez rzekę Tygrys z silnie ufortyfikowaną Zieloną Strefą. Miejsce eksplozji zmieniło się w gruzowisko. Na miejsce ruszyły karetki pogotowia i wozy straży pożarnej, a policjanci i żołnierze zablokowali dostęp do hotelu. W relacjach telewizyjnych widać, jak otaczające hotel mury przeciwwybuchowe złożyły się jak domino.

Budynek od kilku lat nie służył jako hotel. Mieściły się w nim głównie biura firm i redakcje mediów. Dwa kolejne wybuchy nastąpiły w pobliżu hoteli Babylon i al-Hamra, który jest popularny wśród zachodnich dziennikarzy. Po raz ostatni do serii zamachów doszło w Bagdadzie 8 grudnia 2009 roku. Zginęło w nich ponad 120 osób, a ponad 500 zostało rannych.

Agencje przypominają, że 7 marca w Iraku odbędą się wybory parlamentarne. W zeszłym tygodniu komisja rządowa wykluczyła z nich ponad 500 polityków, głównie sunnitów, zarzucając im powiązania z reżimem Saddama Husajna. Obserwatorzy ostrzegają, że w okresie przedwyborczym działalność terrorystyczną mogą nasilić fundamentalistyczne ugrupowania sunnickie, odrzucające wybory.