200 tysiącom Haitańczyków grozi amputacja
"Na Haiti kataklizm w ciągu jednej chwili stworzył całe pokolenie osób bez kończyn. Takiego wyzwania nie przeżył żaden ubogi kraj świata" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Eric Doubt, szef organizacji humanitarnej, która od wielu lat pomaga niepełnosprawnych na Haiti.
- 150 tysięcy ludzi zginęło na Haiti
- Zaszczepią 700 tys. haitańskich dzieci
- Misjonarze z USA oskarżeni o kidnaping
- Travolta zawiózł na Haiti jedzenie i sektę
- 14 dni pod gruzami. Przeżył wbrew naturze
- Amerykanie wykradają haitańskie dzieci
- Milion dzieci bez opieki na Haiti
- Haitańczycy dostają SMS-y od zmarłych
- 11 dni po trzęsieniu uratowali mężczynę
- Kto rządzi na Haiti? "Niech to będzie USA"
- Kolejne wstrząsy na Haiti
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
JĘDRZEJ BIELECKI: Po trzęsieniu ziemi Haiti czeka teraz nowa tragedia. Eksperci twierdzą, że przynajmniej 200 tys. osób będzie miało amputowane kończyny. Dlaczego tak
wiele?
ERIC DOUBT*: Skala koniecznych amputacji jest rzeczywiście wyjątkowo duża. Od czasu XIX-wiecznych wojen, jak wojna krymska czy secesyjna, nie przeprowadzano tak dużej liczby zabiegów. Dla
porównania przez całą wojnę w Wietnamie dokonano amputacji kończyn u nieco ponad 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Podczas trzęsienia ziemi upadające kawałki budynków powodują tak dotkliwe
uszkodzenia tkanki mięśniowej, układu nerwowego i kości, że często nie ma innego wyjścia. Ale na Haiti ten problem jest o wiele większy, niż gdyby porównywalny kataklizm zdarzył się w
Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej. W bogatych krajach ranni są natychmiast operowani w wyspecjalizowanych szpitalach, u nas przytłaczająca większość czekała na pomoc wiele dni,
czasem nawet dwa tygodnie. W tym czasie, w fatalnych warunkach sanitarnych i przy upale, często dochodzi do zakażenia. Wtedy nawet niewielkie rany stają się groźne i aby ratować życie
pacjenta, trzeba odciąć kończynę. Codziennie przeżywamy takie dramaty. Wczoraj przywieziono do szpitala dwuletnią dziewczynkę, która nie miała czucia w nodze, musieliśmy ją amputować.
Brakuje lekarzy?
Tak, ale też wielu Haitańczyków, którym udało się do nich dostać w pierwszych dniach po trzęsieniu, miało źle przeprowadzone zabiegi chirurgiczne. W prowizorycznych punktach brakuje
przecież odpowiednich narzędzi, środków dezynfekujących, doświadczonych chirurgów. I wtedy też często dochodzi do zakażeń, a w konsekwencji znów konieczne są amputacje.
Poszkodowani mogą liczyć na nowoczesne protezy?
Nie, i to z dwóch powodów: brakuje czasu i pieniędzy. Aby zminimalizować konsekwencje amputacji, z operacją trzeba się spieszyć. Im większa część kończyny jest zakażona, im dłużej krew
nie jest stymulowana, a mięśnie wiotkie, tym większa część nogi lub ręki musi zostać odcięta. A wtedy trudniej zamontować taką protezę, którą pacjent mógłby poruszać. Do tej pory w
całym kraju wykonaliśmy tylko dwa tysiące operacji.
Nie można było wywieść najciężej rannych do USA czy zachodniej Europy?
To nierealne, ci ludzie potrzebowali natychmiastowej pomocy. Nie przeżyliby podróży, nie mówiąc o kosztach. W amerykańskim szpitalu operacja amputacji i rehabilitacja kosztuje kilkadziesiąt
tysięcy dolarów. Nikt takich sum nie zapłaci. Do Porte-au-Prince zawinął okręt szpitalny amerykańskiej marynarki. Niestety dopiero 10 dni po trzęsieniu.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!