Grecję czeka ostra kuracja
Doszliśmy do punktu, w którym nie widać już alternatywy wobec rozpoczęcia ostrej kuracji oszczędnościowej. Taki punkt widzenia podziela dziś przeważająca część greckiego społeczeństwa - mówi grecki historyk i politolog Tanos Veremis.
- Niemcy pomogą Grecji, by ratować euro
- Unia pomoże Grecji
- Ekspert: Strefa euro przestanie istnieć
- "Stany Zjednoczone skończą jak Grecja"
- Ratowanie Grecji pochłonie miliardy
- Amerykanie pomogli Grecji oszukać Unię
- Na Unii zarobiliśmy 20 miliardów euro
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
RAFAŁ WOŚ: Premier Grecji Jeorios Papandreu zapowiedział w orędziu, że najbliższe lata będą dla jego kraju trudne i bolesne. By sprostać uzgodnionemu z Komisją Europejską planowi
naprawy finansów publicznych, Ateny muszą podnieść podatki i obniżyć płace. Czy Grecy są gotowi żyć skromniej i oszczędniej?
TANOS VEREMIS*: To może brzmieć paradoksalne, ale powiem, że tak. Doszliśmy do punktu, w którym nie widać już alternatywy wobec rozpoczęcia ostrej kuracji oszczędnościowej. Taki
punkt widzenia podziela dziś przeważająca część greckiego społeczeństwa. Lansujący program cięć budżetowych socjalistyczny rząd Jeoriosa Papandreu jest u władzy dopiero od kilku
miesięcy i dysponuje kapitałem zaufania, którego nie miał od dawna żaden z jego poprzedników. Na dodatek na jego telewizyjny apel o wsparcie pozytywnie odpowiedział lider centroprawicowej
opozycji Antonis Samaras. Oznacza to, że plan oszczędnościowy może dziś liczyć na poparcie ok. 80 proc. greckiego elektoratu.
Pytanie tylko, jak długo? Grecy nieraz już dowiedli, że potrafią wyjść na ulicę. W grudniu 2008 roku Ateny zostały spustoszone przez rewoltę młodzieży. A wiosną 2009 wielotysięczne
marsze związków zawodowych zablokowały próbę ograniczenia płac w sektorze publicznym. I tym razem Grecja może wybuchnąć.
Tamte niepokoje społeczne były wyrazem zniecierpliwienia wobec polityki ówczesnego centroprawicowego rządu Kostasa Karamanlisa, który ukrywał przed społeczeństwem fatalne dane gospodarcze i
nieudolnie reagował na zamieszki wywołane zastrzeleniem przez policjanta młodego demonstranta. Wtedy rzeczywiście sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Niepokoje i chaos wygasły jednak
po przedterminowych wyborach we wrześniu ubiegłego roku.
Skąd wiara, że następca Karamanlisa będzie lepszy od swojego poprzednika? Jeorios Papandreu cudów przecież nie dokona.
Grecy nie są szaleńcami. Poprzedni gabinet powtarzał im wprawdzie, że wszystko jest OK, ale ludzie widzieli, że Grecja nie kwitnie, eksperci ostrzegali, że żyjemy ponad stan, a Unia Europejska
wytykała nas palcem od miesięcy. Papandreu postawił na szczerość i trafił w nastroje społeczne.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!