Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Jak Tymoszenko zdobyła pieniądze i władzę

2010-02-07 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

Julia Tymoszenko - premier Ukrainy i kandydat na prezydenta. Zaczynała od wypożyczalni filmów, później "zorganizowała" pierwszy milion, by w 1997 roku kontrolować 25 procent ukraińskiej gospodarki. Dziś woli o tym nie pamiętać. To przeszkadza w obiecywaniu, że wyśle za kratki złodziei i łapówkarzy.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gdyby Julia Tymoszenko żyła w Rosji, jej kariera mogłaby przypominać karierę Dmitrija Miedwiediewa, Michaiła Chodorkowskiego albo Romana Abramowicza. Wykształcenie ekonomiczne, przynależność do Komsomołu, w latach 80. praca w prywatnej inicjatywie (zaczynała od wypożyczalni filmów wideo klasy B i C) i zdobywanie umiejętności, jak rozparcelować to, co zostało po ZSRR. Później kolejne szczeble w spółkach gazowych i stanowiska już w ukraińskiej administracji. Spośród naddnieprzańskich polityków to właśnie jej CV najbardziej przypomina życiorysy czołowych rosyjskich oligarchów. W niedzielę Tymoszenko zamierza ukoronować swoją karierę polityczną i sięgnąć po pełnię władzy. Jej zwycięstwo nie jest pewne. Pewne jest natomiast, że będzie walczyła do końca.

Jej przegrana nie wróży niczego dobrego dla Ukrainy: oskarży wszystkich o masowe fałszerstwa i kradzież jej zwycięstwa. Jeśli wygra: rozpocznie ukraińską epokę populizmu w wydaniu polityka, który już chyba wszystkim wszystko zdążył obiecać. Biednym pieniądze. Chorym lekarzy. Polakom, że jest w 100 proc. euroatlantycka. Rosjanom, że nigdy nie wstąpi do NATO.

Tak niejednoznacznej postaci w polityce próżno szukać w całej Europie. Jeśli trzeba, Tymoszenko pójdzie siedzieć do więzienia, by tylko udowodnić swoim przeciwnikom, że dla zasad zrobi wszystko. Tak było w 2000 r., gdy do Łukjaniwskiego aresztu na ulicy Dechtiariwskiej w Kijowie zesłał ją Leonid Kuczma.

Jednak jest też inna Julia. Kobieta, która gdy tylko wyczuje, że pali jej się grunt pod nogami, jest skłonna zdradzić swoich najwierniejszych sojuszników. Tak jak odcięła się od oskarżonego o pranie brudnych pieniędzy Pawła Łazarenki, ekspremiera, który wprowadził ją do polityki i był jej protektorem.

Zbigniew Parafianowicz
Źródło: Dziennik.pl
12345następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«