Turcja apeluje: Rurociąg zamiast tankowców
Będą kolejne restrykcje dla okrętów kursujących w cieśninach łączących Morze Czarne ze Śródziemnym. Ankara planuje złagodzić ograniczenia - dotykające przede wszystkim tankowców - oferując spółkom naftowym możliwość przetransportowania ropy nowym rurociągiem Samsun-Ceyhan.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Całą inicjatywą interesuje się również Rosja, która stara się znaleźć alternatywne dla rurociągu Przyjaźń szlaki transportowe.
Jak ujawnił jeden z wysokich rangą urzędników tureckiego ministerstwa spraw zagranicznych Hakki Akil, resort ma zamiar zwrócić się do spółek trudniących się przewozem ropy przez cieśniny Bosfor i Dardanele, by ochotniczo zobowiązały się do korzystania z rurociągu Samsun-Ceyhan. "Ruch tankowców na Bosforze staje się coraz bardziej niebezpieczny, właściwie z dnia na dzień" - mówił Akil w rozmowie z tureckim dziennikiem Referans.
Trudno się dziwić Turkom. Zgodnie z oficjalnymi statystykami w zeszłym roku przez obie tureckie cieśniny przepłynęło 18 866 tankowców, czyli średnio 51 okrętów dziennie. Przewożą one w sumie 120 mln baryłek ropy rocznie, a zgodnie z prognozami w ciągu najbliższej dekady liczba ta ma się podwoić.
Ruch oczywiście nie odbywa się bezkolizyjnie - w 2009 r. w tym tłumie doszło do 67 wypadków. Wybrzeża Istambułu usiane są zaś wrakami dziesiątków mniejszych lub większych jednostek, z których jedynie nieliczne znalazły się na tych dzikich złomowiskach ze starości. Cała reszta to ofiary nieuwagi pilotów. Tureckie media chętnie przywołują też wspomnienia o największej katastrofie tankowców, do jakiej doszło w listopadzie 1979 roku u południowego wejścia do cieśniny Bosfor. O piątej nad ranem w szarówce zderzyły się wówczas dwie jednostki - libijski tankowiec "Independente" oraz grecki kontenerowiec M/V "Evriali". Doszło do gigantycznego wybuchu, w którym zginęła olbrzymia większość załogi libijskiego okrętu. Turecka marynarka wojenna przez wiele godzin próbowała ugasić pożar, a brzegi cieśniny zostały zanieczyszczone na wiele lat.
"Bez względu na to, czy dojdzie do kolejnego wypadku na wielką skalę, czy nie, wszystkie spółki, które wydobywają ropę w regionie Morza Kaspijskiego, Rosji, Bliskim Wschodzie i Morzu Czarnym, powinny wiedzieć, że tureckie cieśniny nie są już rozwiązaniem dla nich" - twardo stwierdził Akil w rozmowie z dziennikarzami.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!