Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Nadchodzi koniec premier Tymoszenko

2010-02-10 | Ostatnia aktualizacja: 21:35 | Komentarze: 0 | skomentuj

W czwartek premier Julia Tymoszenko może stracić fotel premiera. Partia Regionów pracowicie buduje koalicję, która ma ostatecznie pozbawić władzy rywalkę Wiktora Janukowycza i przegraną w wyborach prezydenckich. DGP rozmawia z Serhijem Tihipką, który może zająć miejsce Tymoszenko.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Według posła Partii Regionów Nestora Szufrycza dzięki porozumieniu jego partii z komunistami, Blokiem Wołodymyra Łytwyna i deputowanymi niezależnymi uda się zgromadzić 226 posłów - dokładnie tyle, ile potrzeba do utworzenia formalnej koalicji i powołania nowego premiera.

DGP rozmawia z Serhijem Tihipką, politykiem typowanym na nowego szefa rządu i osobą, która w ostatnich wyborach prezydenckich nieoczekiwanie zajęła wysokie trzecie miejsce. O przyszłą politykę zagraniczną Kijowa pytamy byłego pomarańczowego szefa MSZ Borysa Tarasiuka.

p

Tihipko: Jestem gotowy zostać premierem Ukrainy

ZBIGNIEW PARAFIANOWICZ, MICHAŁ POTOCKI: Jest pan pierwszym politykiem, którego w równej mierze popierają Ukraińcy ze wschodu i z zachodu kraju. Jaki jest sposób na zdobycie popularności w regionach, która tak się od siebie różnią?
SERHIJ TIHIPKO*: Recepta jest jedna: nie grać przeciwieństwami. W czasie kampanii prezydenckiej starałem się mówić o kwestiach jednakowo bliskich ludziom ze wschodu i zachodu: podniesieniu poziomu życia, walki z biedą, reformie służby zdrowia, edukacji, zapewnieniu wzrostu gospodarczego. Na tym powinna się skoncentrować władza. A sprawami, które rozbijają społeczeństwo - wejściu do NATO, statusie języka rosyjskiego, Flocie Czarnomorskiej itd. - grają tylko ludzie słabi.

Będzie pan nowym premierem Ukrainy?
Przyszedłem do polityki na długo. Zdobycie w wyborach 13 proc. głosów nakłada na mnie wielką odpowiedzialność. Przede wszystkim chce się zająć budową Silnej Ukrainy - partii nowego typu - i przygotowaniom do majowych wyborów lokalnych. Nie interesuje mnie funkcja premiera dla samej funkcji. Chcę być szefem rządu, który zdoła silnie wpłynąć na procesy zachodzące w kraju. Chcę przejść do historii jako polityk reformator. Do tego potrzebne są odpowiednie pełnomocnictwa i poważne poparcie w parlamencie. I jestem gotów zostać premierem tylko pod warunkiem, że program reform znajdzie poparcie w Radzie Najwyższej i u prezydenta. Inaczej nie da się skutecznie pracować.

Jakie konkretnie reformy pan proponuje?
Choćby mające na celu polepszenie klimatu inwestycyjnego. Należy stworzyć równe warunki dla zachodniego i ukraińskiego biznesu. Mam na myśli m.in. zmniejszenie liczby organów kontrolnych, zmniejszenie o co najmniej połowę liczby różnych podatków, których obecnie mamy ponad 90. Takie działania pozwolą ograniczyć korupcję. Powinniśmy też zmniejszyć liczbę licencji i zezwoleń niezbędnych dla prowadzenia działalności gospodarczej. Musimy rozwiązać ręce biznesowi. Nie obejdzie się bez niepopularnych decyzji, jeśli chcemy, by Ukraina wyszła z kryzysu. Politycy powinni zrezygnować z populizmu i wziąć odpowiedzialność za sytuację. Kraj czekają bolesne dla ludzi reformy, jednak są one niezbędne dla podwyższenia poziomu życia. Mamy ponadto olbrzymi deficyt na funduszu emerytalnym. Trzeba będzie podwyższyć wiek emerytalny, bo inaczej dziura budżetowa będzie rosnąć. Co więcej, obecnie dotujemy z budżetu gaz dla ludności, na co państwo w czasie kryzysu nie może sobie pozwolić. Trzeba przejść z totalnych dotacji, na rzecz wsparcia konkretnych, biednych osób. Dzisiaj taką samą dotację otrzymuje emeryt i milioner. Na dziś jednak najważniejsze będzie przyjęcie budżetu na 2010 r.

Optymistyczne założenie. Ukraina jest w chaosie politycznym. Julia Tymoszenko chce trzeciej tury wyborów prezydenckich.
Jestem pewien, że nie będzie ani trzeciej tury, ani powtórki z Majdanu. 3,5 proc. różnicy między Janukowyczem i Tymoszenko to dostatecznie dużo. Będą sądy, ale nie będzie rewolucji.

*Serhij Tihipko, były minister gospodarki i były szef Narodowego Banku Ukrainy. W wyborach 2010 r. zajął trzecie miejsce z 13-proc. poparciem. Typowany na przyszłego premiera Ukrainy

czytaj dalej

mwp, zp
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«