15 tysięcy żołnierzy uderzyło na talibów
Dwaj żołnierze NATO zginęli podczas podjętej w Helmandzie, na południu Afganistanu, znacznej ofensywy przeciwko talibom. Ofensywa o kryptonimie "Mosztarak" (w języku dari "Razem") z udziałem 15 tys. ludzi jest największą operacją zaczepną koalicji od chwili wkroczenia jej wojsk do Afganistanu w 2001 roku.
- Żołnierze źle wycelowali, zabili cywilów
- Tragiczna pomyłka NATO. 27 zabitych
- 18 tys. Amerykanów wiosną w Afganistanie
- Szef NATO chce rozmawiać z talibami
- Siły NATO zaatakowały... sojuszników
- Ananicz reprezentantem UE w Afganistanie?
- Porwani dziennikarze błagają o uwolnienie
- Wielki atak NATO na talibów
- Brytyjczycy na wojnę tylko razem z Francją
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dowódca sił NATO w południowym Afganistanie, brytyjski generał Nick Carter oświadczył, iż wspierane przez 60 śmigłowców siły koalicyjne i afgańskie dokonały "pomyślnego wtargnięcia" do okręgu Mardżeh. Jak zaznaczył, operacja przebiega "bezproblemowo".
Według ministerstwa obrony w Londynie, brytyjski żołnierz poniósł śmierć od wybuchu, uczestnicząc w zmotoryzowanym patrolu w położonym na północ od Mardżeh okręgu Nad Ali. Rzecznik sił koalicyjnych podał, iż inny żołnierz NATO - którego narodowości nie ujawnił - padł ofiarą ognia z broni strzeleckiej.
Po śmigłowcowym desancie pododdziałów piechoty morskiej USA wystrzelono co najmniej cztery rakiety do rebeliantów, prowadzących ogień ze stanowisk w pobliżu bazaru w mieście Mardżeh. W kilka godzin później starcia trwały tam nadal. Towarzyszący marines dziennikarz Reutera poinformował, że wśród żołnierzy jest ofiara w ludziach, ale nie sprecyzował, czy chodzi o zabitego, czy też o rannego.
Pierwszym celem Amerykanów było opanowanie centrum Mardżeh. Dla uzyskania wsparcia wezwano dwa samoloty myśliwsko-szturmowe Harrier, które ostrzelały pozycje przeciwnika z broni pokładowej.
Lokalny dowódca talibów Kari Fazluddin oświadczył wcześniej Reuterowi, że ma około 2 tys. ludzi gotowych do walki.
Po rozpoczęciu amerykańskiego desantu w Mardżeh żołnierze brytyjscy ruszyli drogą powietrzną do północnej części okręgu Nad Ali, dokąd skierowano również czołgi i saperów. Szczególne zagrożenie dla wojsk koalicji i wspierających je w tej ofensywie sił afgańskich stanowią gęsto rozmieszczone przez talibów pułapki minowe.
Istotne jest również unikanie za wszelką cenę ofiar wśród cywilów, by nie przysparzać poparcia rebeliantom. "W trakcie operacji w Mardżeh siły międzynarodowe muszą stosować określone procedury i mechanizmy dla ochrony cywilów" - napisał w oświadczeniu prezydent Afganistanu Hamid Karzaj.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!