USA kontra potentat handlu bronią
Amerykanie postanowili zniszczyć imperium finansowe najsłynniejszego handlarza bronią na świecie Wiktora Buta. Postawione mu zarzuty obejmują oskarżenia o próbę pogwałcenia sankcji USA na działalność związaną z handlem bronią, pranie pieniędzy, spiskowanie w celu defraudacji i sześć zarzutów o defraudację.
- Szef nowojorskiej policji idzie do więzienia
- Kryzys nie zaszkodził handlowi bronią
- Wirusy? Bakterie? USA się nie obronią
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nowojorski prokurator Preet Bharara nie ukrywa, że zamierza dobrać się do kont Wiktora Buta rozsianych w bankach na całym świecie.
Każdy z zarzutów - jeżeli zostanie udowodniony - może kosztować legendarnego Pana Śmierci 20 lat za kratkami. W sumie grozi mu więc wyrok 180 lat więzienia. Niewiele mniejszy wymiar kary grozi jego najbliższemu współpracownikowi - Amerykaninowi syryjskiego pochodzenia Richardowi Chichakliemu. Sąd wejdzie też na konta Buta w bankach Wachovia, Deutsche Bank, International Bank of Commerce czy Israel Discount Bank of New York.
Według nowojorskiej prokuratury But i Chichakli w 2007 r. rozpoczęli tworzenie nowych linii lotniczych Samar Airlines. Kupowali samoloty i rekrutowali załogi, które zgodnie z ich zamysłem, miały transportować broń i kontrabandę między Stanami Zjednoczonymi a ojczyzną Buta - Tadżykistanem. Żeby sfinansować cały proceder, But uruchomił fundusze rzędu co najmniej 1,7 mln dolarów, dokonując elektronicznych przelewów z kont w Kazachstanie, Cyprze i Rosji. Suma ta - śmieszna w porównaniu do setek milionów, którymi obracał on przez poprzednie kilkanaście lat - przeszła też przez konta banków w Nowym Jorku i Salt Lake City. Te operacje dziś pozwalają Amerykanom pociągnąć handlarza do odpowiedzialności.
Jeszcze dwa lata temu, kiedy But został aresztowany w hotelu w Tajlandii, gdzie miał sfinalizować transakcję z rzekomymi bojownikami kolumbijskiej partyzantki FARC (a w rzeczywistości agentami amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA), eksperci z goryczą przyznawali, że wkrótce może on wyjść na wolność. Był zbyt potrzebny światowym rządom, również USA, jako cichy i nieformalny wykonawca zleceń, których oficjalnie nie wypadało wydawać. Handlarz - który przez niemal dwie dekady zaopatrywał strony konfliktów w Angoli, Kongu, Liberii, Rwandzie i Sudanie, dowoził broń zarówno do afgańskich talibów, jak i ich przeciwników - udowodnił, że może się przydać Waszyngtonowi.
czytaj dalej

























~Konfacela2011-01-01 15:53
No cóż, trzeba jakoś pozyskiwać kasę na działalność i takich firm jest wszędzie dużo! Nasza afera paliwowa, także miała takie oblicze i sięgnęła najwyższych władz. Facet z Rosji zwyczajnie zakładał sobie firmy w Polsce, na Węgrzech itp. Teraz jest to samo, bo to się nie zmienia , a jak najlepszy w tym interesie But, wie najlepiej, że Rosja go ochroni. Tam gdzie rząd nie może, takiego właśnie pośle! Forsa nie śmierdzi, więc każdy się złapie! Każdy podobno ma swoją cenę za która zrobi najgorsze świństwo! To delikatny kontekst, bo najgorsi są tacy, którym o nic nie chodzi!!!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!