Janukowycz, czyli powrót straceńca
Zaplanowana na czwartek inauguracja Wiktora Janukowycza na prezydenta to powrót polityka, którego po przegranej pomarańczowej rewolucji w 2004 roku niemal wszyscy spisali na straty. Jeszcze na początku 2005 wydawało się, że lider Partii Regionów wraz z finansującym jego ugrupowanie oligarchą Rinatem Achmetowem przeprowadzą się do Monako.
- Tymoszenko jednoczy opozycję
- Janukowycz zaczyna odsuwać Tymoszenko
- Ukraina nie chce rosyjskiej unii celnej
- "Niepodległość Ukrainy jest zagrożona"
- Kaczyński na zaprzysiężeniu Janukowycza
- Tymoszenko rzuciła ręcznik na ring
- Sąd zawiesił wyniki wyborów na Ukrainie
- Za dziewięć dni Janukowycz obejmie rządy
- Janukowycz jedzie zakończyć gazowe wojny
- Parlament zdymisjonował rząd Tymoszenko
- Janukowycz wybrał Brukselę, a nie Moskwę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dlaczego do Monako? Bo tam miało udać się uniknąć odpowiedzialności za "podkręcanie" wyniku w wyborach prezydenckich przed sześcioma laty. Janukowycz przetrwał. W niecałe dwa lata po porażce objął urząd premiera. Teraz oficjalnie zostaje prezydentem.
Politycy z jego otoczenia nie ukrywają: Polska, która uznaje Kijów za strategicznego partnera na Wschodzie, niemal od podstaw będzie musiała budować relacje z nową głową państwa. Polscy politycy przekonują, że nic nie stoi na przeszkodzie, by dawny przeciwnik dziś stał się dobrym partnerem. DGP rozmawia z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, któremu za czasów prezydentury Leonida Kuczmy udało się dobrze poznać dzisiejszych doradców Janukowycza w sprawach międzynarodowych. Kwaśniewski mówi o tym, jak układać się z nową głową państwa. Z kolei rosyjski deputowany do Dumy Siergiej Markow, w 2004 roku doradca Janukowycza, któremu Wiktor Juszczenko zabronił wjazdu na Ukrainę, odpowiada w rozmowie z nami na pytanie, czy Moskwa nie rozczaruje się prorosyjskością nowego prezydenta, tak samo jak Zachód rozczarował się prozachodniością pomarańczowych.
p
JĘDRZEJ BIELECKI, ZBIGNIEW PARAFIANOWICZ: Przez ostatnie pięć lat polskie władze zdecydowanie popierały na Ukrainie tzw. obóz pomarańczowych, nie dbając specjalnie o kontakty z tzw.
niebieskiemi Wiktora Janukowycza. W czasie pomarańczowej rewolucji niemal wszyscy przedstawiciele elit politycznych uznawali go za zło wcielone. Polskie media do dziś przedstawiają Janukowycza
jako kryminalistę z Doniecka. Wybory prezydenckie wygrał jednak Wiktor Janukowycz. Jak budować stosunki ze strategicznym sąsiadem w sytuacji, gdy głowa państwa ma takie notowania? Otoczenie
Janukowycza zapewne wie, jaki jest w Polsce stosunek do niego.
ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI*: Z Wiktorem Janukowyczem można się dogadać. Ale aby to było możliwe, polski rząd musi wyciągnąć wnioski z tego, co się stało na Ukrainie. Po pierwsze:
wybory na Ukrainie, wbrew temu, co twierdzi Julia Tymoszenko, zostały przeprowadzone prawidłowo. Po drugie: uświadomić sobie, że każda prezydentura zawsze będzie tylko epizodem w historii
Ukrainy, a naszym strategicznym celem pozostaje umacnianie państwowości naszego wschodniego sąsiada. Po trzecie: w nowej sytuacji nie należy osłabiać naszej aktywności w obronie interesów
Ukrainy na Zachodzie. Janukowycz już zapowiedział, że z pierwszą wizytą 1 marca poleci do Brukseli. To znaczący, choć na razie tylko symboliczny gest. Drugą wizytę złoży w Moskwie.
Prezydent Lech Kaczyński powinien wykorzystać udział w inauguracji Janukowycza w Kijowie i zaprosić go do Polski. Być może będzie to jedna z pierwszych wizyt, jakie złoży nowy prezydent za
granicą.
Nasi kijowscy rozmówcy przekonywali, że w otoczeniu Janukowycza osoby zajmujące się sprawami międzynarodowymi - tacy jak Anatolij Oreł czy Wiktor Medwedczuk - mają dobre kontakty z
Aleksandrem Kwaśniewskim. Ci dawni przedstawiciele ekipy Leonida Kuczmy w Polsce są uznawani za uosobienie prorosyjskiego zła. Sam Oreł jest wymieniany jako poważny kandydat na szefa MSZ. Jak
pan ocenia perspektywy prowadzenia przez nich polityki zagranicznej?
Znam tych ludzi. Jedno mogę powiedzieć już dziś: jeśli oni będą zajmowali się polityką międzynarodową w stosunkach polsko-ukraińskich zniknie poważny problem: historia i kultywowanie
UPA. Z nikim nie współpracowało mi się w tych sprawach lepiej niż z ekipą Kuczmy. Pamiętam jak podczas jednej z uroczystości na Wołyniu, aby nie było niepokojów - Medwedczuk ściągnął
ciężarówkami ludzi ze wschodnich i centralnych regionów kraju. Z kolei Oreł jest człowiekiem pragmatycznym, umiarkowanym. Dawne otoczenie Kuczmy dotrzymuje zobowiązań. To atut w polityce
międzynarodowej. Musimy go wykorzystać.
Zna pan Janukowycza. Jakim on jest politykiem?
Pamiętam go z czasów pomarańczowej rewolucji. To człowiek zdolny do kompromisu, a jednocześnie osoba bardzo zdyscyplinowana. Przez ostatnie pięć lat wiele przemyślał. Wykazał się
niezwykłą odpornością psychiczną. Mało który polityk potrafiłby podnieść się z takiego upadku, jak przegrana w 2004 roku. Przede wszystkim musi wyciągnąć rękę do opozycji, nie
wsadzać Julii Tymoszenko do więzienia, jak mu podpowiadają niektórzy jego doradcy, tylko uznać, że ścisła kontrola poczynań rządu może być dla niego atutem. Musi także doprowadzić do
ustabilizowania sytuacji w kraju, uchwalić wreszcie budżet, spowodować, że Ukraina będzie wywiązywać się z obietnic złożonych Zachodowi.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!