Imigranci: Jesteśmy pożyteczni i niegroźni
Poniedziałek jest we Włoszech dniem strajku imigrantów. Celem akcji protestacyjnej jest zwrócenie uwagi na wkład pracy imigrantów we włoską gospodarkę: wypracowują oni prawie 10 procent PKB. Strajk jest także wyrazem protestu przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Towarzyszą mu demonstracje w 60 miastach.
- Strajk w fabrykach Fiata
- Polacy w Irlandii nie mogą wziąć ślubu
- Chaos zamiast służby zdrowia
- GUS: Polska rozwija się coraz szybciej
- Polacy bronią Opla z Belgii
- Wielka demonstracja imigrantów w Waszyngtonie
- Arizona walczy z imigrantami
- Rok 1988: Strajki, debata, klęska sportu
- Z British Airways w święta nie polecisz
- Co czwarty Włoch wstydzi się swojego kraju
- Carrefour zwalnia 1700 osób
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dopiero kiedy nie przyjdziemy do pracy, zostaniemy zauważeni - mówią przedstawiciele stowarzyszeń imigrantów, którzy przystąpili do akcji strajkowej. Solidaryzują się z nimi: Amnesty
International, partie lewicowe, a także największe centrale związkowe, które również przyłączyły się do strajku - symbolicznie lub aktywnie.
Oprócz manifestacji przygotowano liczne imprezy integracyjne i happeningi. Na placach podawane są dania z różnych stron świata. W Trieście rozpoczęło się czyszczenie murów z rasistowskich
graffiti. W Mediolanie odbyły się lekcje języków obcych pod gołym niebem. W Rzymie zorganizowany został koncert wieloetnicznej Orkiestry z Piazza Vittorio.
Na Sycylii komitety organizacyjne strajku w Katanii i Syrakuzach zorganizowały "wycieczki grozy" na plantacje, gdzie imigranci pracują niemal jak niewolnicy.
Bodźcem do ogłoszenia poniedziałkowego strajku - wzorem podobnego we Francji - stały się niedawne wydarzenia w Rosarno w Kalabrii, gdzie bunt imigrantów z Trzeciego Świata przeciwko warunkom
pracy i życia doprowadził do gwałtownych zamieszek.
Organizatorzy poniedziałkowego protestu, do którego nawoływano między innymi w internecie, wyrazili nadzieję, że Włosi uświadomią sobie, co stałoby się w ich kraju, gdyby wszyscy imigranci
przestali pracować. Dziennikarz gazety "La Repubblica" Vladimiro Polchi, autor książki "Dzień bez imigrantów", stwierdził: "Doszłoby do
paraliżu".
"Natychmiast stanęłyby wszystkie budowy, zamknięto by fabryki. Zgasłyby piece w zakładach ceramicznych. Opustoszałyby targi. Nie otwarto by restauracji i pizzerii" -
wyliczał. Bez imigrantów wybuchłaby też panika z powodu braku opiekunek ludzi starszych i dzieci, a także sprzątaczek.
Taki czarny scenariusz nie sprawdził się w poniedziałek. Strajk imigrantów ma wymiar symboliczny, a wielu z nich w ogóle do niego nie przystąpiło.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!