Wielka Brytania będzie nową Grecją?
Podczas gdy od kilku miesięcy cała Europa koncentruje się na finansowych kłopotach krajów południa - takich jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia - na północnej flance Unii nabrzmiewa kolejny palący problem: Wielka Brytania.
- Niemcy do Greków: Sprzedajcie nam wyspy!
- Grecy pobili się z policją o plany rządu
- Grecja zagraża czemuś więcej niż euro
- "Greckie kłamstwa"
- W Wielkiej Brytanii zamrozili płace
- Grecy już wiedzą, jak uniknąć bankructwa
- Trudno zarobić na kryzysie
- Bruksela do Greków: Oszczędzajcie!
- Tak Unia chce zostać potęgą
- Unia chce odebrać władzę rządom
- "Grecja jak polskie stocznie"
- Wielkie greckie oszczędności
- Hiszpanie nie chcą oszczędzać
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wzmagającą się nieufność inwestorów wobec brytyjskiej gospodarki najlepiej można prześledzić na przykładzie kursu funta. Od początku roku waluta straciła wobec dolara 7,5 proc. Kulminacją tego trendu była sześciodniowa - najdłuższa od kryzysowej jesieni 2008 roku - seria spadku wartości brytyjskiej waluty, która zakończyła się dopiero wczoraj. Pesymiści przewidują jednak, że to nie koniec kłopotów funta, który do końca roku ma spaść nawet do poziomu 1,2 dol. i 0,9 euro. W tym samym czasie rząd Gordona Browna przymierza się do podwyższenia oprocentowania na swoje 10-letnie obligacje, którym ufa coraz mniej inwestorów.
Przyczyną tych zawirowań są między innymi najnowsze sondaże, według których prognozowana jeszcze pod koniec roku dwucyfrowa przewaga opozycyjnych Konserwatystów na rządzącą od ponad dekady Partią Pracy zmalała do zaledwie dwóch procent. "To oznacza, że planowane na maj wybory parlamentarne mogą zakończyć się patem, po którym żadna z trzech partii nie osiągnie wygodnej większości koniecznej do wyprowadzenia kraju z kryzysu" - mówi DGP Vanessa Rossi, analityk londyńskiego Chatham House. Po raz ostatni taka sytuacja zdarzyła się po wyborach 1974 roku w samym środku kryzysu paliwowego. Efektem był wielomiesięczny klincz, który zaowocował radykalnym wzrostem inflacji i niepokojami społecznymi w czasie tzw. zimy niezadowolenia na przełomie 1978 i 1979 roku.
Zdaniem ekspertów nowe polityczne otwarcie jest dziś tym, na co czeka brytyjska gospodarka. Wyspiarze, którzy jako jedni z pierwszych w Europie odczuli kryzys 2008 roku, mają za sobą trwające aż sześć kwartałów z rzędu kurczenie się PKB (w sumie o ok. 6 proc.). Brytyjski biznes zaczął kręcić się dopiero pod koniec ubiegłego roku. Przewidywania nie są jednak zbyt optymistyczne. Bank of England zredukował niedawno tegoroczną prognozę wzrostu z 2,2 do 1,4 proc. PKB. Komisja Europejska szacuje go jeszcze skromniej na 0,6 proc. PKB.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!