Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Obama jest samotny. Nikt go nie lubi

2010-03-08 | Ostatnia aktualizacja: 21:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Prezydent Barack Obama nie ma "dobrej chemii" z przywódcami innych krajów, w tym nawet sojuszników USA. I nie ułatwia mu to polityki zagranicznej - uważa czołowy publicysta "Washington Post" Jackson Diehl. Dlaczego Obama ma mniej przyjaciół niż George Bush?

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W felietonie w poniedziałkowym wydaniu dziennika Diehl pisze, że zapytał przedstawicieli administracji, z którymi światowymi przywódcami Obama nawiązał bliższe osobiste stosunki. Uzyskał odpowiedź, że z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym, niemiecką kanclerz Angelą Merkel i rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem.

Autor wyraża jednak wątpliwość, czy to prawda. Prasa francuska - jak pisze - jest zgodna, że Sarkozy czuje urazę do Obamy za to, że amerykański prezydent kilkakrotnie potraktował go lekceważąco. Sarkozy publicznie skrytykował poza tym wysuniętą przez Obamę inicjatywę rozbrojenia nuklearnego, mówiąc, że "żyjemy w świecie prawdziwym, a nie wirtualnym".

Merkel - przypomina autor - okazuje chłód wobec Obamy, m.in. dlatego, że prezydent nie przyjechał mimo jej zaproszenia do Berlina na zeszłoroczne obchody 20. rocznicy zburzenia muru berlińskiego.

Co do Miedwiediewa, Diehl podkreśla, że chociaż - jak twierdzą przedstawiciele rządu USA - nawiązał on współpracę z Obamą w sprawie porozumienia o redukcji broni nuklearnej, nie zostało ono jeszcze zawarte.

"Być może dlatego, że porozumienie to nie podoba się (premierowi) Władimirowi Putinowi, którego Obama trzyma na dystans. I czy jest możliwe, by amerykański prezydent znalazł sobie najbliższego zagranicznego partnera na Kremlu?" - pyta retorycznie publicysta "Washington Post".

Przypomina też, że chłodne są również stosunki Obamy z brytyjskim premierem Gordonem Brownem, co jest o tyle niezwykłe, że co najmniej od prezydentury Ronalda Reagana wszyscy kolejni amerykańscy prezydenci podkreślali osobistą zażyłość z brytyjskimi szefami rządów.

Diehl zwraca uwagę na paradoks polegający na tym, że Obama jest wciąż bardzo popularny w społeczeństwach wielu krajów, i to tam, gdzie silne były nastroje antyamerykańskie, m.in. w związku z polityką jego poprzednika George'a W.Busha, jak we Francji, Niemczech i Turcji.

czytaj dalej

Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl