Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Grecja znów sparaliżowana strajkiem

2010-03-11 | Ostatnia aktualizacja: 21:52 | Komentarze: 0 | skomentuj

Po raz trzeci w tym miesiącu Grecję sparaliżował strajk generalny zorganizowany przez największe centrale związkowe w proteście przeciw reformom rządu Georgiosa Papandreu. Choć protesty nie zmuszą premiera do ustępstw, to już doprowadziły do rebelii w jego partii. Podobne turbulencje mogą wkrótce dotknąć resztę europejskich partii lewicy.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W czwartek na 24 godziny stanął ruch na lotniskach i w portach, nie pracowały publiczne szkoły, szpitale i komunikacja miejska. Nawet greckie serwisy informacyjne pracowały na pół gwizdka - część dziennikarzy zdecydowała się wziąć udział w proteście. Podobnie jest we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech.

Konsekwencje tej sytuacji odczuwają zwłaszcza europejskie partie lewicowe. "Kryzys ożywił europejskie związki zawodowe i zmusił lewicę do porzucenia wszelkich odniesień do liberalizmu gospodarczego. Żadna trzecia droga nie wchodzi już dziś w rachubę" - mówi DGP Michel Wieviorka, dyrektor Centrum Analiz Socjologicznych w Paryżu.

Z pozoru to doskonały moment dla stworzonych w ostatnich latach ugrupowań typu francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej czy niemieckiej Lewicy (Die Linke), które odwołują się do klasycznego socjalizmu i ruchów robotniczych. Jednak zarówno dogmatyczne partie lewicowe, jak i ruchy społeczne typu ATTAC jak dotąd nie zyskały na fali protestów. "Strajki w Europie mają charakter defensywny: chodzi w nich o obronienie zdobyczy państwa dobrobytu, a nie rewolucję" - twierdzi Wieviorka.

Zdaniem Joachima Scharlotha, szwajcarskiego socjologa z uniwersytetu w Zurychu, dzisiejsi krytycy kapitalizmu dzielą się dziś na partie populistyczne i niesformalizowane ruchy społecznościowe, które stawiają raczej na happeningi niż wystawianie swoich kandydatów do walki wyborczej. "Dlatego Europa na razie nie wybuchła" - mówi nam Scharloth. "Teoretycznie przy nowoczesnych metodach komunikacji, mobilności i powszechnej świadomości globalnych powiązań powinniśmy mieć ruch wykraczający poza narodową perspektywę. Tymczasem Islandczyków zajmują problemy Islandii, Greków - Grecji itd. Paradoksalnie zręby międzynarodowego ruchu antyglobalistycznego były silniejsze przed kryzysem" - podsumowuje w rozmowie z DGP niemiecki socjolog Dieter Rucht.

Mariusz Janik
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«