Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Telewizja pokazała wojnę, której nie było

2010-03-14 | Ostatnia aktualizacja: 21:52 | Komentarze: 0 | skomentuj
Telewizja pokazała wojnę, której nie było

Telewizja pokazała wojnę, której nie było / Inne

Sensacyjna informacja obiegła rosyjskie media. Powołując się na gruzińską prywatną telewizję Imedi, agencje podały, że rosyjskie wojska wkroczyły do Gruzji i zabity został prezydent Micheil Saakaszwili. Imedi nadało wstrząsający reportaż na ten temat. Wybuchła panika. Problem w tym, że wszystko to było zmyślone.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Informację o rosyjskiej inwazji wieczorem czasu rosyjskiego podała agencja Interfaks. Powołała się przy tym na materiał wyemitowany w telewizji Imedi, a pokazujący rosyjskie czołgi na ulicach gruzińskiej stolicy. Podano także informację, że zabity został prezydent kraju Michel Saakaszwili.

Gdyby to, co pokazano w półgodzinnym reportażu, było prawdą, oznaczałoby to nową wojnę. Telewizyjny materiał informował, że prezydent Osetii Południowej zginął w zamachu terrorystycznym, w wyniku czego rosyjskie wojska wkroczyły do Gruzji.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew miał stwierdzić, że Micheil Saakaszwili to terrorysta, od którego należy uwolnić Gruzję. Potem podano informację o śmierci prezydenta, a kamera pokazywała mieszkańców uciekających z Tbilisi i Gori. Władzę miała przejąć opozycja.

Film wywołał w Gruzji wielką panikę. Natychmiast rozniosła się plotka, że rozdawana jest już broń, a sieć telefoniczna z trudem wytrzymywała obciążenie. Media podały, że jedna osoba zmarła na zawał, oglądając reportaż.

Okazało się, że materiał miał być "imitacją" tego, do czego mogłoby dojść na gruzińskich ulicach. Tyle że informacja na ten temat pojawiła się dopiero na samym końcu reportażu. Imedi już przeprosiła za zamieszanie, ale nie ukniknęło słów potępienia ze strony gruzińskich władz. Sprawą najpewniej zainteresuje się także NATO, do któego zwrócił się o to specjalny wysłannik Rosji Dmitrij Rogozin.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«