Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Blond krucjata przeciw śniadym Holendrom

2010-03-14 | Ostatnia aktualizacja: 21:53 | Komentarze: 0 | skomentuj

Kanaleneiland to otoczona kanałami, pełna zieleni wyspa. Blisko z niej do średniowiecznego centrum Utrechtu. Ale zamiast urokliwych holenderskich kamienic, dzielnicę porastają wielopiętrowe bloki socjalne, które powstały przeważnie w latach 60. dla coraz liczniej napływających do Holandii imigrantów.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

15-tysięczna Kanaleneiland to jedna z 40 trudnych dzielnic, których listę trzy lata temu sporządziło holenderskie ministerstwo budownictwa i planowania przestrzennego. To nią Geert Wilders ma na myśli, mówiąc: - Pospaceruj ulicami i popatrz, co się dzieje. Nie czujesz już, że mieszkasz w swoim kraju. Zanim się obejrzymy, będzie tu więcej meczetów niż kościołów.

Nawet jak na wielokulturową Holandię Kanaleneiland bije rekordy. 86 proc. jej mieszkańców to cudzoziemcy, 46 proc. to Marokańczycy, co jest prawdopodobnie najwyższym odsetkiem w kraju. O tym, że wysoka jest tam również stopa przestępczości, Wilders przekonał się na własnej skórze. Gdy pod koniec lat 90. mieszkał w Kanaleneiland, padł ofiarą rozboju.

Stworzony przez islam

Paradoksalnie gdyby nie muzułmańscy imigranci, 46-letni Geert Wilders do dziś byłby sprzedawcą ubezpieczeń lub co najwyżej autorem przemówień dla liberalnej partii VVD. Odchodzi z niej - już jako deputowany do parlamentu - bo jego ugrupowanie popiera przyjęcie do Unii Europejskiej Turcji. Tworzy własną Partię na rzecz Wolności (PVV). Jest rok 2004 i szybko się okazuje, że wstrzela się we właściwy czas. - Nienienawidzę muzułmanów, nienawidzę islamu - deklaruje. Domaga się zamknięcia na pięć lat granic dla imigrantów spoza Zachodu, pięcioletniego moratorium na budowę meczetów i szkół islamskich, stałego zakazu odprawiania modłów w języku innym niż holenderski, zamykania meczetów, w których głoszone są radykalne hasła, i wydalania zagranicznych radykalnych imamów. W kraju, który nagle zaczął się obawiać, że 11 września czy 11 marca równie dobrze jak w Nowym Jorku czy Madrycie może mieć miejsce w Amsterdamie lub Rotterdamie, takie hasła trafiają na podatny grunt. Tym bardziej że Wilders uzupełnia je kilkoma innymi, które na rozdrobnionej holenderskiej scenie politycznej wyróżniają się wyrazistością i klarownością przekazu. Znaczące obniżenie podatków i regulacji państwowych, zmniejszenie kompetencji Unii Europejskiej i redukcja holenderskiej składki do unijnego budżetu, poprawa poziomu edukacji i zwiększenie roli rodziny w wychowaniu, surowa walka z drobną przestępczością, lepsze wynagradzanie policjantów, żołnierzy, lekarzy i nauczycieli, łatwiejszy dostęp do służby zdrowia dla ludzi starszych, wprowadzenie wiążących referendów - trudno się z tymi postulatami nie zgodzić. W wyborach do parlamentu w roku 2006 partia Wildersa zajmuje piąte miejsce. - Podczas gdy Francja od zawsze starała się asymilować imigrantów, w Holandii przez lata obowiązywał multikulturalizm. Imigranci mieszkali w swoich dzielnicach, mówili swoimi językami. Gdy kilka lat temu Holendrzy to dostrzegli, zaczęli we własnym kraju czuć się zagrożeni. Stąd sukces polityków w typie Wildersa - mówi DGP Jan Jaap de Ruiter z uniwersytetu w Tilburgu.

Wilders dzięki efektownej blond fryzurze staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych deputowanych. Jego poglądy też już nie gorszą holenderskich mieszczan, bo szlaki politycznej niepoprawności przetarli przed nim inni. Kilka lat wcześniej tabu na temat fiaska multikulturowej Holandii przełamuje Pim Fortuyn, który islam nazywa zacofaną religią, muzułmanów krytykuje za to, że nie chcą się integrować z holenderskim społeczeństwem, i zapowiada radykalne ograniczenie imigracji. W 2002 roku na kilka dni przed wyborami Fortuyn - profesor socjologii i zdeklarowany homoseksualista - zostaje zastrzelony przez lewackiego ekstremistę.

Czytaj dalej >>>

Bartłomiej Niedziński, współpraca: mk, pw
Źródło: Dziennik.pl
123następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«