Prywatna wojna Pentagonu w Afganistanie
Urzędnik Pentagonu zorganizował w Afganistanie własną siatkę wywiadowczą opartą na pracownikach prywatnych firm wojskowych. Jego program złamał amerykańskie prawo zakazujące zatrudniania najemników w charakterze agentów wywiadu. Nie wiadomo, kto nadzorował działania siatki i z czego była finansowana.
- Sąd: Ujawnić poczynania CIA w Guantanamo
- CIA popełnia błędy jak przed 11 września
- Bitwa w afgańskim piekle. Zginęli Niemcy
- Atak na placówkę CIA to zemsta
- Będzie wojna Iranu z Pakistanem?
- Talibowie: To my odpowiadamy za masakrę
- 71 cywilnych ofiar nalotu w Pakistanie
- Tajne więzienia CIA w sądzie
- Talibowie: Karzaj to marionetka
- Najemnicy ogłosili własny kodeks etyczny
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiadomo, że najemnicy pochodzili z prywatnych firm wojskowych pracujących pod Hindukuszem Zadaniem podnajętych przez Michaela D. Furlonga - jednego z urzędników Pentagonu, byłego oficera
sił lotniczych i specjalistę od wojny psychologicznej - było zbieranie informacji o lokalizacji baz bojowników i kryjówek ich najważniejszych dowódców. Dane te trafiały potem jednak do
oficjalnych baz Pentagonu i CIA.
Problem w tym, że przy okazji wielokrotnie złamano prawo, m.in. zatrudniając wbrew przepisom najemników w charakterze szpiegów, wysyłając ich do Pakistanu, który kategorycznie zabrania
Amerykanom samodzielnego działania na swoim terytorium, oraz finansując program pieniędzmi wyprowadzonymi z funduszu przeznaczonego oficjalnie na zbieranie generalnych informacji o
społeczeństwie i plemionach Afganistanu - a nie na tropienie i eliminowanie bojowników w Afganistanie i Pakistanie.
Przedstawiciele administracji wypytywani przez dziennikarzy gazety "The New York Times", która ujawniła aferę, twierdzą, że program był tak utajniony, że nie ma o nim
wzmianki w jakichkolwiek dokumentach. Nie wiadomo, kto nim zarządzał ani w jaki sposób transferowano pieniądze. Śledczy Pentagonu wpadli jednak na jego trop - w efekcie jakiś czas temu program
został wstrzymany, a w sprawie Furlonga toczy się dochodzenie kryminalne.
"Tajny program zawsze musi być głęboko zakamuflowany, gorzej, jeśli nie wie o nim Kongres i jeśli prokuratorzy potwierdzą nielegalność działań jego twórców" - mówi nam
James Carafano, ekspert ds. wojskowości i wywiadu z Heritage Foundation. "Wtedy odpowiedzialność polityczna spada na szefów departamentu" - dodaje.
Jego zdaniem obronną ręką z całej sytuacji wyjdą niemal wyłącznie najemnicy. Sędziowie ostatecznie rozgrzeszali wszystkich kontraktorów, jacy brali udział w szemranych przedsięwzięciach
kolejnych administracji: od firmy Custer Battles, którą oskarżano o oszustwa przy realizacji kontraktu na ochronę lotniska w Bagdadzie, po kompanie CACI i Titan, których pracownicy uczestniczyli
w niesławnych przesłuchaniach w więzieniu Abu Ghraib.
"Dziś już prawie każdy departament, realizując swoje zadania w Afganistanie czy Iraku, korzysta z najemników" - twierdzi Carafano. "A oni wydają się doskonale
radzić sobie zarówno na polu walki, jak i na sali sądowej" - podkreśla.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!