Ukraina ratuje się przed bankructwem
Ukraina - w obliczu gorszego, niż głosił poprzedni rząd, stanu finansów publicznych - planuje bolesne reformy. Wszystko po to, aby uniknąć bankructwa i przekonać Międzynarodowy Fundusz Walutowy do uruchomienia kredytów Kijowa.
- Niemców czeka ostre zaciskanie pasa
- Ukraina ma nowego premiera i nowy rząd
- Na Ukrainie stawiają Stalinowi pomnik
- Grecja nie poprosi? Pomocy nie będzie
- Janukowycz: Blisko z NATO, ale nie w NATO
- To koniec Trzeciego Świata
- "Dekretu o Banderze nie da się unieważnić"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jesteśmy w miejscu, w którym jest Grecja" - komentował w sobotę wicepremier ds. gospodarczych Serhij Tihipko. Jego zdaniem do tej pory podawano nieprawdziwe dane na temat stanu gospodarki, a pierwsze, co powinien zrobić nowy rząd, to odzyskać zaufanie międzynarodowego kapitału.
MFW zamroził wartą 3,6 mld dol. transzę kredytu stabilizacyjnego jeszcze w listopadzie 2009 r., gdy okazało się, że dla premier Julii Tymoszenko ważniejszy jest sukces wyborczy niż uniknięcie zapaści gospodarczej. Gabinet BJuT nie realizował reform, nie spełniał warunków MFW, co więcej, uprawiał kreatywną księgowość. Ukraina do tej pory nie ma nawet budżetu. W tej sytuacji nowe władze - prezydent Wiktor Janukowycz i gabinet Mykoły Azarowa - znalazły się pod ścianą. Mimo fatalnych wyników gospodarczych muszą przeprowadzić trudne reformy, aby uniknąć niewypłacalności. W sobotę wicepremier Tihipko przedstawił na antenie sprzyjającej rządowi telewizji Inter pierwsze decyzje, które zamierza podjąć.
Reformy albo bankructwo
Przede wszystkim Tihipko chce poznać rzeczywiste rozmiary recesji. A nie są one wcale oczywiste: różne ośrodki władzy podają różne wielkości długu publicznego (od 30 do 100 proc. PKB) czy deficytu budżetu (od 8 do 12 proc.). PKB w 2009 r. spadł o 15 proc. (np. w budownictwie spadek produkcji przekroczył 48 proc.). "Mamy najgorsze wyniki w Europie. Pogorszyła się jakość życia, o 40 proc. spadła siła nabywcza naszych pensji w związku ze spadkiem kursu hrywny (kurs dolara od 1 września 2008 r. wzrósł z 4,85 do 7,93 hrywny - red.) i wzrostem inflacji" - mówił DGP były premier Anatolij Kinach. W tej sytuacji trudno oczekiwać od inwestorów, że podejmą ryzyko wejścia na rynek ukraiński, tym bardziej że wiosną 2009 r. władze w obawie przed reakcją społeczeństwa utajniły część danych gospodarczych.
"Za pomocą wybranych w przetargu firm audytorskich przeprowadzimy audyt nie tylko finansów państwa, ale też monopoli" - mówił Tihipko. Chodzi o dokładne policzenie wpływów i wydatków w sektorze państwowym, aby dokładnie określić, jakie cięcia będą konieczne do uzdrowienia gospodarki. Już wiadomo, że na pierwszy ogień pójdą pensje w sektorze budżetowym, w tym obniżka niektórych emerytur. Deficyt Emerytalnego Funduszu Ukrainy (PFU) osiągnął 34 mld hrywien (12,5 mld zł). Wyrzuconym z pracy szefem funduszu ma się zająć prokuratura. "Przez to wszystko musimy po prostu wpisać dotację dla PFU do budżetu na 2010 r." - mówił Tihipko. Ten były szef banku centralnego nie wykluczył też wstrzymania wypłat emerytur ludziom, którzy podejmują pracę zarobkową.
czytaj dalej >>>

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!