Pozwały premiera, bo ma kobiety za idiotki?
Aktywistki ruchu obrony praw człowieka na Ukrainie poinformowały, że złożyły w sądzie doniesienie o naruszeniu przez premiera Mykołę Azarowa zasady konstytucyjnej o równości praw kobiet i mężczyzn. Chodzi o jego słowa "zajmowanie się reformami nie jest sprawą kobiet".
- Parlament zdymisjonował rząd Tymoszenko
- Ukraina ma nowego premiera i nowy rząd
- Rywal Janukowycza wchodzi do rządu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przewodnicząca fundacji La Strada na Ukrainie Kateryna Łewczenko i szefowa organizacji Centrum informacyjno-konsultacyjne Ołena Susłowa złożyły wnioski, do których dołączono dyskietkę z nagraniem wystąpienia Azarowa w Dniepropietrowsku, gdzie nowy premier powiedział, że "zajmowanie się reformami nie jest sprawą kobiet".
"To sformułowanie uważam za dyskryminację ukraińskich kobiet i mnie osobiście" - powiedziała Łewczenko, która domaga się symbolicznej kary - odszkodowania w wysokości jednej hrywny (ok. 36 groszy).
Po kontrowersyjnym wystąpieniu Azarowa w Dniepropietrowsku służba prasowa nowego premiera oświadczyła, że jego słowa zostały źle zinterpretowane, a premier naprawdę chciał powiedzieć, że "żadna reforma, której w jednakowym stopniu nie popierają kobiety i mężczyźni, nie ma perspektyw".
Agencja ITAR-TASS pisze, że po raz pierwszy w ostatnich latach w ukraińskim rządzie nie ma ani jednej kobiety.
Wywodzący się z prorosyjskiej Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza Mykoła Azarow ujawnił, że przed objęciem gabinetu po swej poprzedniczce Julii Tymoszenko poprosił kapłana o poświęcenie pomieszczania. "Trudno mi było tam oddychać. Gdy gabinet został poświęcony, zacząłem oddychać swobodniej" - powiedział w Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!