W trakcie olimpiady Chiny zabijają Tybetańczyków
Gdy oczy całego świata są skierowane na Pekin, Chińczycy dalej rozprawiają się z krnąbrnym górskim rejonem. Wstrząsającą opowieść Dalajlamy z brutalnego rozpędzenia manifestacji we wschodnim Tybecie drukuje francuski "Le Monde". Według duchowego przywódcy Tybetańczyków, w miniony poniedziałek chińskie siły specjalne otworzyły ogień do tłumu. Zginąć miało 140 osób.
- Z Tybetu do Polski po bezpieczne życie
- Sześć lat za niewłaściwe poglądy
- Unia uważa Tybet za część Chin
- Oto największy ściek świata
- Dalajlama: Chińczycy urządzają ludobójstwo
- Dalajlama zaprasza 5 tysięcy Polaków
- Chiny zamykają Tybet
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dalajlama zastrzegł w wywiadzie, że liczba zabitych nie jest potwierdzona. Ale powołując się na wiarygodnych świadków, twierdzi, że od marca, kiedy to Chiny stłumiły protesty w Tybecie, w samym rejonie stolicy - Lhasy - zginęło już 400 osób.
"Zabiły ich kule, choć protestujący byli bezbronni. Ich ciał nigdy nie oddano rodzinom" - mówi dziennikowi Dalajlama, który na 12 dni przyjechał do Francji.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!