Czarnoskóry prezydent USA to nie nowe zjawisko. Przynajmniej w kinie. Hollywood wpadł na ten pomysł dokładnie 36 lat temu.

Pierwszym filmem, w którym pojawił się czarny przywódca, był "The Man" z 1972 roku. Douglass Dilman zagrał w nim przewodniczącego Senatu, który po równoczesnej śmierci prezydenta i wiceprezydenta sam staje na czele państwa. Dziś "The Man" to prawdziwy rarytas, praktycznie niedostępny na DVD. Jest filmem "szeroko znanym w wąskich kręgach" osób śledzących sposoby, w jaki Hollywood pokazuje Afroamerykanów.

>>>Zobacz, jak pierwszy czarny prezydent obejmuje stanowisko - fragment "The Man"

Najpopularniejszym czarnoskórym liderem Ameryki od lat pozostaje David Palmer, którego w serialu "24 godziny" grał Dennis Haysbert. Palmer wygrał ostatnio jeden z wielu plebiscytów na najlepszego filmowego prezydenta USA. Pobił przy tym Harrisona Forda, który grał prawdziwego twardziela w "Air Force One". Palmer to uosobienie patriotyzmu, charyzmy i uczciwości.

Jak łatwo się domyślić, taki człowiek nie ma racji bytu na politycznej scenie - dlatego zostaje zamordowany przez swojego białego następcę.

>>>Zobacz McCaina w "24 godzinach"

Coś jest w tym podejściu do sprawy. Wielu Amerykanów nie wierzyło, że Barack Obama wygra te wybory. Byli przekonani, że "układ" do tego nie dopuści i, nawet teraz, już po zwycięstwie Obamy, wierzą w to, że zostanie on wkrótce zamordowany przez białych rasistów.

Co ciekawe, John McCain, główny przeciwnik Baracka Obamy w tych wyborach, zagrał epizodyczną rolę w "24 godzinach". Senator McCain występuje w 5. sezonie serialu jako anonimowy pracownik Centralnego Biura Antyterrorystycznego i podaje teczkę jednej z bohaterek - Audrey Raines. Polityk jest na ekranie przez sześć sekund. To zdecydowanie za krótko, by przyćmić gwiazdę Davida Palmera, który uosabia Obamę.

>>>Zobacz Morgana Freemana w roli lidera USA

Prezydentem był też Morgan Freeman w "Dniu zagłady". Grany przez niego prezydent Tom Beck ratował ziemię przed uderzeniem komety. Jako jeden z nielicznych hollywoodzkich czarnych prezydentów, Beck jest człowiekiem kompetentnym, zaangażowanym, zdecydowanym. Czy taki będzie Obama?