Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Mały chłopiec, który pomógł Apollo 11

2009-07-20 | Ostatnia aktualizacja: 02:37 | Komentarze: 0 | skomentuj

W 1969 r. Greg Force miał 10 lat. Jego ojciec Charles był dyrektorem stacji NASA, która miała zapewnić łączność z powracającym z Księżyca statkiem Apollo 11 w ostatniej chwili przed krytycznym wejściem w atmosferę. Na krótko przedtem antena zepsuła się. I tylko ręka małego Grega zmieściła się między jej elementami. Chłopiec naprawił usterkę.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Awarii uległo wówczas łożysko anteny. Jego wymiana potrwałaby zbyt długo. Wtedy ojciec chłopca stwierdził, że nałożenie na newralgiczny element instalacji większej ilości smaru mogłoby rozwiązać problem. Jednak żaden z dorosłych pracowników stacji na wyspie Guam nie był w stanie zmieścić ręki w wąskich szczelinach konstrukcji.

>>>Zostań astronautą. Nie wrócisz na Ziemię

Charles Force pomyślał o małym synku. Niedługo później rezolutny 10-latek wcisnął dłoń pełną smaru w szczelinę maszyny. Urządzenie zadziałało, a stacja mogła wypełnić swoje zadanie. Następnego dnia Apollo 11 zgodnie z planem wylądował szczęśliwie w wodach oceanu.

>>>40 lat temu człowiek zdobył księżyc

Greg Force, który sam chciał być astronautą, ale ze względu na daltonizm zrobił tylko licencję pilota, a dziś jest właścicielem szkoły gimnastycznej, nie uważa, by dokonał czegoś ważnego. Ale inaczej myśleli sami astronauci z księżycowej misji. W specjalnej notatce podziękował mu sam Neil Armstrong. "Dla Grega, za pomoc Apollo 11" - napisał pierwszy człowiek na Księżycu.

Mg
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«