Londyńscy lekarze napromieniowani polonem?
Starali się ratować otrutego Aleksandra Litwinienkę, teraz sami mogą potrzebować pomocy. Bardzo możliwe, że 49 pracowników londyńskiego szpitala uniwersyteckiego ma w organizmie ślady groźnego polonu. Trucizny, od której zmarł były rosyjski szpieg.
Lekarze na razie uspokajają - chodzi tylko o badania. Jeszcze nikt nie trafił na oddział radiologiczny. A testy robi się na wszelki wypadek tym, którzy mają jakiekolwiek podejrzane objawy.
Zdrowy jest natomiast Włoch Mario Scaramella, który w dniu otrucia Litwinienki - na początku listopada - spotkał się z nim w restauracji sushi. Brytyjska policja poprosiła radiologów, żeby dokładnie zbadali Włocha. A poza tym objęli go specjalną ochroną. Na wypadek, gdyby ktoś szykował zamach na jego życie.
A Scaramella ujawnia kolejne szczegóły swojego spotkania z Litwinienką. Rosjanin miał mu opowiadać o tym, jak w czasie jego służby w FSB przemycał z Rosji do Europy radioaktywne pakunki. Ostatni raz - w 2000 roku przewoził taki transport do Zurychu. Krótko potem uciekł do Wielkiej Brytanii.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!