Okazuje się, że Lenin jeszcze się komuś przydaje. A przynajmniej jego pomnik. Nieznani jeszcze Łotysze ukradli 300-kilogramowe stalowe popiersie, które stało przed jednym z muzeów. Potem prawdopodobnie przetopili je na złom.
Policjanci z Rujieny szukają Lenina po złomowiskach, ale wiedzą, że nie mają szans na odzyskanie pomnika pierwszego przywódcy komunistycznej Rosji. Bo złodzieje już pewnie pocięli Lenina na plasterki.
A że Łotysze nienawidzą komunizmu, po cichu liczą, że policja nie dowie się, kto Lenina ukradł. Żartują nawet, że wreszcie ktoś wiedział, co zrobić z wodzem rewolucji. I dodają, że gdyby tych ludzi wpuścić do mauzoleum na Placu Czerwonym w Moskwie, to i dla mumii Lenina, która tam leży, też znaleźliby jakieś zastosowanie...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|