Spowiedź Pinocheta: Nie chciałem, ale musiałem
Był tragicznym bohaterem, czy nawet po śmierci usiłuje się wybielić? Tego dociekać będą historycy. Generał Augusto Pinochet, były dyktator Chile, napisał w opublikowanym w Wigilię testamencie, że wolałby nie musieć przeprowadzać puczu wojskowego w swoim kraju.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pinochet tłumaczy w dokumencie, że musiał działać "z maksymalnym rygorem, żeby uniknąć rozprzestrzeniania się konfliktu", bo krajowi w 1973 r. groziła zaraza komunizmu i wojna domowa. Zapewnia, że nigdy nie przyświecał mu żaden plan naruszania praw człowieka.
"W moim sercu nie ma miejsca na nienawiść" - głosi pośmiertny list Pinocheta. "Moim przeznaczeniem jest coś w rodzaju banicji i samotności, jakich nigdy sobie nie wyobrażałem" - można w nim przeczytać.
Dokument napisany w 2004 roku nosi tytuł "Przesłanie dla moich rodaków do opublikowania po mojej śmierci". Generał przekazał go szefowi fundacji swojego imienia, która właśnie go ogłosiła. Termin był nieprzypadkowy. Chciano przekazać ostatnie słowa generała w "dniu pokoju", czyli właśnie w Wigilię.
Generał Augusto Pinochet zmarł 10 grudnia. Miał 91 lat. Chilijczycy spierają się o ocenę okresu, w którym stał na czele państwa. Doszedł do władzy w 1973 r. jako przywódca wojskowego puczu, który obalił skrajnie lewicowego prezydenta Salvadora Allende. Rządził do 1990 r.
Jak się szacuje, ofiarą funkcjonującej przez 17 lat wojskowej dyktatury padło około 3 tys. ludzi, przeszło 28 tys. było torturowanych, a ok. 300 tys. Chilijczyków wyemigrowało z kraju. Dyktatora oskarżano również o przestępstwa finansowe - unikanie płacenia podatków oraz posiadanie wielomilionowych kont w zagranicznych bankach.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!