Chodzi o to, kto pisze w tej gazecie i skąd czerpie pieniądze. SNP w lokalnym szkockim parlamencie jest w opozycji i nie podoba jej się to, że gazeta po polsku jest finansowana z funduszy publicznych. Przynajmniej tak twierdzi SNP. Wśród autorów artykułów politycy tego ugrupowania doliczyli się kilku działaczy Partii Pracy Tony'ego Blaira. I oskarżają, że w gazecie znalazły się dane kontaktowe tylko do tej partii.

"Gazeta skierowana do Polaków w Szkocji nie daje im rzetelnego obrazu życia politycznego w nowym kraju zamieszkania. Wielu Polaków wyjeżdżało z ojczyzny, bo nie chciało żyć w systemie jednopartyjnym, a teraz na podstawie lektury tej gazety nabiorą przekonania, iż takim jednopartyjnym krajem jest także Szkocja" - powiedział lokalny poseł SNP Fergus Ewing.

Wydawca "Gazety z Highland" Alison Cameron odpiera te zarzuty wskazując, iż laburzystowscy politycy, których teksty ukazały się w pierwszym numerze mają silne związki z górskim rejonem Szkocji i to one zadecydowały o tym, że redakcja zleciła im ich napisanie.

Ta awantura rozpętała się na niecałe trzy miesiące przed wyborami do regionalnego parlamentu, w których głosować mogą też Polacy, których w Szkocji jest kilkadziesiąt tysięcy. Wszystkie liczące się partie prowadzą już agitację wśród naszych rodaków.