Józef Stalin: opera mydlana
Pierwszy program telewizji rosyjskiej rozpoczął emisję serialu przedstawiającego dyktatora jako pogodnego filozofa dumającego nad losem świata - pisze DZIENNIK.
"Oglądając pierwsze odcinki serialu <Stalin. Live>, przecierałem oczy ze zdumienia. To manipulacja rodem z Łubianki" - pisze Carmen Eller, moskiewska korespondentka niemieckiego tygodnika "Die Zeit". Rzeczywiście grający Stalina gruziński aktor David Giorgobiani to zdaniem krytyków "genialna kopia dyktatora", autorzy serialu z kolei zapewniają, że każdy jego kadr powstał po długiej analizie archiwalnych kronik. Na swojej stronie internetowej (http://www.rian.ru/photolents/20070202) producent udowadnia zresztą swoją staranność inscenizacyjną. Poszczególne sceny porównać można do niemal identycznych oryginalnych zdjęć sprzed ponad 60 lat. - Taka dbałość o detale szybko wprowadza przeciętnego Rosjanina w błąd. Ten serial to stuprocentowe kłamstwo niebezpiecznie wymieszane z ideologią - komentuje Jurij Samodurow, szef moskiewskiego Centrum Sacharowa.
Reżyser Grigorij Ljubomirow, który wsławił się realizacją rosyjskiej wersji "Big Brothera", nie tylko jednak idealizuje Stalina. Oto bowiem chłopiec nie może wstąpić w szeregi pionierów, ponieważ jego ojciec pozwolił sobie na krytykę reżimu, albo niecni weterynarze pod wpływem alkoholu operują chore zwierzę. Nigdy nie pada jednak słowo gułag, czystka lub deportacja.
O dziwo, ta pisana na nowo historia nie spotkała się z krytyką w rosyjskich mediach. Tylko "Nowaja Gazieta" opisuje serial jako "bezmyślne oglądactwo poziomem zbliżone do telewizyjnych widowisk w stylu reality show". Pismo słowem jednak nie zarzuca stacji próby nachalnego uczłowieczania ludobójcy.
"Film dostał pieniądze na realizację oraz dobry czas antenowy, ponieważ Stalin kojarzy się Rosjanom z silnym, bezpiecznym państwem, do którego wielu nadal tęskni. Na tej nostalgii wciąż można świetnie zarobić" - tłumaczy były deputowany do Dumy Anatolij Szabad.
Pierwszy odcinek serialu odniósł sukces; przed telewizorami zasiadło 19 procent Rosjan. Następne części zebrały już mniejszą widownię. "Wkrótce w podobnej, przystępnej formule realizowane będą seriale o innych radzieckich przywódcach: Chruszczowie, Breżniewie i Gorbaczowie" - chwali się reżyser "Stalin Live". Jak pisze "Die Zeit", Ljubomirow przedstawił również stacji projekt filmu o rosyjskim laureacie pokojowej Nagrody Nobla Andrieju Sacharowie, fizyku jądrowym, który na skutek przeciwstawienia się władcom Kremla pozbawiony został wszelkich tytułów. Zarząd NTW scenariusz jednak odrzucił i zdecydował się na realizację serialu "Stalin Live". Wiadomo, telewizje muszą się kierować przede wszystkim gustem odbiorcy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!