Przeżyła strzelaninę, bo udawała martwą
"Widziałam, jak kule szatkują ciała moich kolegów" - opowiada Erin Sheehan, jedna z czterech osób, które wyszły cało z lekcji niemieckiego, przerwanej przez mordercę studentów z Virginia Tech. W sali 207 jednego z budynków uczelni z rąk szaleńca zginęła większość z 25 uczących się tam zazwyczaj studentów.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wszędzie była krew, ludzie w klasie byli nieprzytomni - nie wiem, czy z bólu, czy z powodu szoku. Tylko naszej czwórce udało się wyjść, bo reszta albo była martwa, albo nieprzytomna" - opowiada Erin.
"Wyglądał na zwyczajnego chłopaka. Azjata ubrany jak harcerzyk. Miał na sobie kamizelkę - może na amunicję..." - Erin opisuje mordercę. Przypomina sobie, że zajrzał do ich klasy dwa razy - jakby kogoś szukał. "Potem z korytarza słychać było coś, jakby dźwięk wiertła. Ktoś powiedział, że to mogą być strzay" - opowiada studentka.
Chwilę później chłopak wszedł do ich sali po raz trzeci. Ale już się nie cofnął. Podniósł broń i zaczął strzelać...
"Mój profesor, Herr Bishop - nie wiem, czy on żyje" - martwiła się Erin. Jej obawy były uzasadnione. Nazwisko profesora znalazło się na liście osób zabitych przez szaleńca.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!