Dziennik Gazeta Prawana logo
Gra o eurokonstytucję wkracza w decydującą fazę - pisze DZIENNIK. Dziś do Berlina zjechali zaproszeni przez kanclerz Angelę Merkel przedstawiciele wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Każdy z nich ma jasno zadeklarować: co powinno być zapisane lub usunięte z traktatu, by poparł go jego rząd.

Niemieckie MSZ postawiło wcześniej uczestnikom obrad 12 pytań. Oto niektóre z nich: czy konstytucja powinna regulować kwestię wspólnej flagi, hymnu i symboliki? Jaki kształt ma mieć karta praw obywatela Unii? Czy traktat powinien powoływać do życia nową wspólną politykę klimatyczną oraz energetyczną? Czy ich państwa akceptują zmiany w systemie głosowania?

"Berlin wcale nie oczekiwał nadesłania odpowiedzi. Chodziło raczej o rozpętanie dyskusji o tym, jak powinna wyglądać eurokonstytytucja, i to się udało" - powiedział DZIENNIKOWI Ulrike Guerot z niemieckiej Fundacji Marshalla.

Od początku stycznia kanclerz Angela Merkel i berlińscy dyplomaci wykonali mrówczą pracę, by osiągnąć podstawowy cel niemieckiej dyplomacji, czyli reaktywować debatę o eurokonstytucji, która po odrzuceniu jej w referendach przez Holendrów i Francuzów wydawała się martwa.

Kanclerz zaczęła od "ofensywy wdzięku": serii wizyt w najbardziej eurosceptycznych krajach. W lutym odwiedziła Pragę, w marcu rozmawiała na Helu z prezydentem Kaczyńskim. "Merkel wiedziała, że opór środkowoeuropejskich stolic wobec eurokonstytucji to tak naprawdę przejaw strachu przed niemiecką dominacją w Unii" - komentuje w rozmowie z DZIENNIKIEM Günther Hellmann, politolog z Uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem. - Dlatego postawiła na serię przyjaznych gestów wobec sąsiadów. Wzięła stronę Polski w sporze o mięso z Rosją czy wyciszała krytykę proamerykanizmu Pragi i Warszawy ze strony innych państw UE. "Udało jej się w ten sposób ocieplić relacje i zerwać z bardzo źle wspominaną tam polityką kanclerza Schrödera" - mówi Hellmann.

Kolejną dobrą wiadomością było dla pani kanclerz zwycięstwo w wyborach prezydenckich we Francji Nicolasa Sarkozy'ego. "To na nowo ożywi niemiecko-francuski silnik, który pociągnie Unię do przodu" - cieszył się w rozmowie z DZIENNIKIEM doradca kanclerz, Elmar Brok.

Równolegle niemieccy dyplomaci prowadzili serię rozmów sondujących, jakie są oczekiwania europejskich stolic wobec eurokonstytucji. Wszystko po to, by na kończącym unijne przewodnictwo Niemiec szczycie w Brukseli pod koniec czerwca kanclerz Merkel mogła przedstawić mapę drogową dalszych negocjacji wokół konstytucji. I ogłosić swój sukces.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolityczne targi o eurokonstytucję »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj