Gordon Brown ogranicza swoje uprawnienia
Zaledwie tydzień po objęciu władzy nowy premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown przystąpił do przebudowy kraju. We wtorek wieczorem przedstawił pakiet reform, dzięki którym zamierza przywrócić wyspiarzom zaufanie do demokracji i polityków, zostało ono bowiem skutecznie naruszone przez afery ujawnione w ostatnich miesiącach rządów Tony'ego Blaira - pisze DZIENNIK.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Sprostamy czekającym nas wyzwaniom tylko wtedy, gdy odbudujemy więzi łączące obywateli i rząd, sprawimy, że ministrowie i urzędnicy będą lepiej służyć ludziom" - przekonywał Brown, przedstawiając swoje pomysły Izbie Gmin. Dał tym samym do zrozumienia, że chce zerwać z mało przejrzystą polityką swojego poprzednika.
Plan, określony mianem "konstytucyjnego fundamentu XXI wieku", zakłada ograniczenie kilkusetletnich uprawnień rządu. To parlament miałby teraz decydować o wypowiedzeniu wojny, posłowie zyskaliby też wpływ na obsadzanie wysokich publicznych stanowisk. "Większość Brytyjczyków uważa takie zmiany wręcz za konieczne. Postulaty, by zwiększyć udział parlamentu w polityce, pojawiały się już od dawna. Na szczęście nowy premier sięgnął po liczne analizy przedstawiane rządowi w ostatnich latach" - mówi DZIENNIKOWI John McEldowney z Uniwersytetu w Warwick.
Ale to koniec reform Browna. Szef rządu dał do zrozumienia, że nie zamierza tuszować afery związanej ze sprzedawaniem tytułów lordowskich za potężne sumy wpłacane na konta Partii Pracy. W skandal zamieszany miał być sam Tony Blair, jednak na razie żadna kara mu nie grozi. Jedna z propozycji przewiduje za to ograniczenie roli prokuratora generalnego, który straci prawo decydowania, czy były premier stanie przed sądem.
Kolejne fundamentalne zmiany dotyczą wyborów. Od 1945 roku Brytyjczycy głosują w czwartki. Ale ostatnio frekwencja spada, dlatego premier zaproponował przeniesienie wyborów na weekend. Mało tego: Brown chce obniżyć wiek wyborczy z 18 do 16 lat. Rząd postanowił także oddać Brytyjczykom ich flagę, która dziś powiewa na masztach tylko 18 dni w roku podczas ważnych uroczystości państwowych. "Gdy w innych krajach, jak Francja czy USA, flaga narodowa jest źródłem dumy, nasza stała się ostatnio sztandarem ekstremistów" - mówił Brown.
Najbardziej rewolucyjnym pomysłem jest sugestia przyjęcia Karty Praw i Obowiązków, która dałaby początek pierwszej spisanej konstytucji w dziejach Wielkiej Brytanii. Jej przyjęcie wymagałoby jednak zgody wszystkich sił politycznych oraz przyzwolenia opinii publicznej. "To byłaby reforma wręcz historyczna" - przekonywał Brown w Izbie Gmin.
Pierwsze reakcje polityków na jego propozycje są przychylne. Nawet opozycyjni konserwatyści oraz liberałowie przyznali, że zgadzają się z jego planem. Mają tylko jedną wątpliwość: czy Brown jest osobą, która naprawdę potrafi odbudować zaufanie do rządzących. "Nieufność wyborców to wynik złamanych obietnic laburzystów, a przecież Brown był ministrem w rządzie Blaira przez ostatnie 10 lat. Ludzie będą więc pytać, jakim cudem osoba, która zniszczyła zaufanie, może je teraz przywrócić" - stwierdził szef konserwatystów David Cameron.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!