Skazane na śmierć bułgarskie pielęgniarki uratowane
Nikt o zdrowych zmysłach nie pomyślałby, że kogoś może ucieszyć wyrok dożywotniego więzienia. Ale pięć bułgarskich pielęgniarek i palestyński lekarz zapewne odetchnęli z ulgą. Z napięciem czekali, czy libijska Najwyższa Rada Sprawiedliwości uwolni ich od kary śmierci. I tak się stało.
To już ostateczna decyzja, bo tylko libijska Najwyższa Rada Sprawiedliwości mogła zmienić poprzedni wyrok w tej sprawie. I to zrobiła. Pięć bułgarskich pielęgniarek i palestyński lekarz resztę życia spędzi w więziennej celi. I bardzo prawdopodobne, że w bułgarskiej celi.
"Dzięki Bogu wyroki śmierci zostały anulowane" - powiedział libijskiemu radiu Zdrawko Georgiew, mąż jednej z pielęgniarek Kristiany Walczewy. "Ale nie jestem w stanie przewidzieć, jak długo potrwają przyszłe procedury" - dodał. Ale według adwokatów pielęgniarek, zajmie to nie więcej niż osiem dni.
Wszyscy byli obwiniani przez libijskie władze o to, że świadomie wywołali w 1998 roku epidemię AIDS i zarazili wirusem HIV 438 dzieci w szpitalu w Bengazi. 56 maluchów zmarło. Całą szóstkę aresztowano w lutym 1999 r. Pięć lat później skazano ich na śmierć.
Sąd nie uwzględnił opinii ekspertów międzynarodowych, według których epidemia była spowodowana złymi warunkami higienicznymi w szpitalu i wybuchła jeszcze zanim Bułgarki zaczęły w nim pracować.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!